Książeczki bez tekstu mają sens!

Na rynku cyklicznie pojawiają się od kilku lat książki (niemal) bez tekstu. Z własnego doświadczenia powiem – i wcale nie muszą go mieć. Znamy kilka tytułów takich książek i gorąco polecamy. Dlaczego?

Początkowo mogą wydawać się zbyt pstrokate. Obrazek na obrazku. Tymczasem okazuje się, że są one dokładnie przemyślane. Na każdej stronie tyle się dzieje! Można opisywać nieskończone historie (których autorem jest samo dziecko lub rodzic). Wszystko zależy od inwencji twórczej i kreatywności.IMG_5181

  • Można wyliczać elementy. Ile jest np. na obrazku osób z plecakami?
  • Wyszukiwanie kolejnych elementów lub pasujących do siebie to pasjonujące zajęcie.
  • Są aktywizujące, pomagają ćwiczyć spostrzegawczość i koncentrację.IMG_1355IMG_1357 IMG_1359
  • Można spokojnie zabierać je do samochodu. U nas w tym względzie sprawdzają się znakomiciea. Jest zajęcie dla Kasi w czasie naszych długich tras!
  • Bawią. Znajdujemy jakiś śmieszny fragment ilustracji i szukamy przyczyny tej sytuacji.
  • Ciekawa jest pozycja „Opowiem Ci mamo, co robią żaby”. Oprócz żab w najróżniejszych sytuacjach, pokazane są prawdziwe informacje przyrodnicze, które mogą się okazać dziecięcym „przewrotem kopernikańskim”. Oto okaże się, że żaba nie robi „kum –kum”, tylko „re…”. Kto więc robi kum? Kumak. Kumasz? Akurat to jest seria, gdzie jest niewiele tekstu, nadaje on jednak trochę humoru. Jest też trochę edukacjiIMG_1348IMG_1350 IMG_1352 IMG_1349

 

Książeczkami tego typu zaczyna interesować się nasz Piotruś (20 miesięcy). Wydaje mi się, że trzeba podpowiedzieć zakup św. Mikołajowi. Zastanawiam się nad „Opowiem Ci mamo, co robią pszczoły”, „Rok w lesie” i czymś samochodowym. Co polecacie dla takiego szkraba, czego nie wymieniłam?

Ps. Mamy też tą książeczkę i traktuję ją jako nieudany zakup. Pstrokata, nawiązująca moim zdaniem do wschodniej estetyki  i na dokładkę promuje Halloween. Więc poniższej książki Wam nie polecam.IMG_1338 IMG_1339

Początkowo w tym wpisie znalazła się też książka, którą bardzo lubiłyśmy  z Kasią - "W podróży czas się nie dłuży". Mając ją niemal dwa lata nie zauważyłam takiego "drobiazgu", na który zwrócono mi uwagę na innym blogu (jest na mniej lubianej stronie przez Kasię). Diabełek? Nie, dziękuję. I choć książka jest ciekawa,nie zgadzam się na nawet tak trudne do znalezienia treści. IMG_5172

Testowaliśmy tą stronę ostatnio na naszej dziesięcioletniej kuzynce. Dostała zadanie znalezienie "czegoś złego".

IMG_5174

Znalazła w kilka minut, więc diabełek od razu w oczy się nie rzuca.

IMG_5175

  • Dropsy Miętowe

    Takie książeczki są super. Aktywizują dziecko i masa przy nich radości, bo można samemu wymyślać historie do obrazków. Ja polecam jeszcze serie wydawnictwa Dwie Siostry “Mam oko na…”

    • Joanna Gliniecka

      Mam oko to klasyka gatunku 😉 Aczkolwiek ich “nie czytaliśmy”

  • malgosia, mama x4

    to sa tzw. “Wimmelbilderbücher” (nie wiem, jaki jest odpowiednik polski). Rotraut Susanne Berner ma na swoim koncie wiele takich ksiazek, m.in. z serii “Na ulicy Czeresniowej” – piekne, dostepne w Polsce, w przystepnych cenach :) wlasnie podczac googlowania natknelam sie na informacje, ze Swiat Ksiazki ma w ofercie ksiazki tej ilustratorki z plyta cd, zawierajaca odglosy dopasowane do obrazkow w ksiazce :)

    • Joanna Gliniecka

      hmmm książki + odgłosy? To musi być ciekawe. Czas naprawić napęd cd w laptopie 😉 Dziękuję za informację, nawet o czymś takim nie wiedziałam.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better