Edukacja domowa? Raczej nie.

Tyle osób chwali edukację domową. Jej zwolennikiem jest mój mąż. Ja dziś widzę wady edukacji domowej i mówię twarde i zdecydowane „raczej nie”. Dlaczego?

  1. Mój egoizm i chęć zaspokojenia satysfakcji społecznej.

Bardzo, bardzo chcę się rozwijać, a od 6 lat jestem w domu i jestem tym znużona. Nie mówię tu o wyścigu szczurów, ale o tym, by po prostu coś konstruktywnego robić, czerpać z tego satysfakcję, mieć inny świat niż dom i dzieci (no dobra, mam blog i spotkania np. w Klubie Przedsiębiorczych Mam). Inne tematy  rozmów, co tu dużo mówić – ładniejsze ciuchy. Ile można  chodzić w yeansach i t-shirtach z polarami?

edukacja domowa wady

  1. Chęć zabezpieczenia mojej przyszłości.

Oczywiście, to temat zagadka, czy te emerytury po pierwsze będziemy mieć, po drugie jakiej wysokości. Jednak w przypadku, gdybym została na starość sama (co mi grozi, bo mężczyźni żyją krócej, a mój dodatkowo jest ode mnie starszy) chciałabym nie być ciężarem dla swoich dzieci. Dziś emeryturę można dziedziczyć po małżonku. A kto mi zagwarantuje, że któryś rząd tej opcji nie zabierze? Gdybyśmy zdecydowali się na edukację domową, wizja mojej pracy zawodowej niemalże odchodzi niepamięć.

  1. Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko

Kocham moje dzieci, chcę dla nich jak najlepiej, ale czasami potrzebuję od nich odpoczynku. Tymczasem rzadko mam wychodne, sporadycznie nie ma ich przy mnie. To naturalne, że czasami jestem nimi zmęczona, że gdybym mogła, to bym wystrzeliła się w kosmos. Potrzebuję pomocy innych (także męża!), tej pomocy mam niewiele.

Z zazdrością słucham koleżanek, które po powrocie do pracy kwitną. Tryskają energią i mówią, że to najlepsze rozwiązanie. W pracy dosłownie odpoczywają od domu, a w domu mają nowe pokłady energii i pomysły na czas dla dziecka.

  1. Matka nie jest całym światem dziecka, dziecko nie jest całym światem matki.

Nauka samodzielności, budowa kontaktów społecznych i rozwiązywanie problemów. Nie we wszystkim muszę moim dzieciom towarzyszyć. Jakoś tak się składa, że Kasia nie ma koleżanek. Jak jesteśmy na podwórku,  to  rówieśników o tej porze nie ma (bo wszystkie dzieci są w przedszkolu, tylko moja Kasia nie), a po południu idę z nią ćwiczyć jazdę na rolkach czy rowerze (zostawiając Piotrusia tacie). Są jeszcze dzieci znajomych i jak tylko mogę, to Kasi spotkania towarzyskie rzadko, ale zapewniam. A ona naprawdę garnie się do dzieci i ciągle pyta kiedy będzie duża i pójdzie do szkoły.

edukacja domowa wady

  1. Brak predyspozycji

Myślę, że byłoby mi ciężko wszystko pogodzić. Przygotowanie i szukanie materiału, wdrożenie, utrwalenie, sprawdzenie. CZAS. Przedmioty ścisłe nie są moją mocną stroną. Kto pomoże? Korepetytor? PIENIĄDZE. Do tego zajęcia to tu, to tam, a ja nie mam prawa jazdy (moja pięta achillesowa). Większość, jak nie wszystko, na mojej głowie.

  1. Niestety wszystkie te moje poglądy nijak się mają do zachwaleń edukatorów,

którzy osobiście znają zalety edukacji domowej i ją chwalą (rozmawiałam na ten temat np. na Tradicampie). Nie jest tak, że nie podoba mi się cała edukacja domowa. Podoba mi się czas na rozwijanie swoich pasji, szkołę muzyczną czy zajęcia sportowe. Brak konieczności wysiadywania do późna nad lekcjami czy wstawania o świcie, wspólne spotkania integracyjno-edukacyjne (w dużych miastach nawet raz w tygodniu), brak uwiązania do szkoły, duża elastyczność, ciekawe rozwiązania i wiedza podana w inny niż testowo-encyklopedyczny sposób.

edukacja domowa zaletyedukacja domowa zaletyedukacja domowa zaletyedukacja domowa zalety

Blogerzy, edukatorzy domowi, jakieś rady dla mnie? Mam rok na podjęcie decyzji. Odezwijcie się z komentarzami i linkami wszelkiej maści i postaci 😉 Potrzebuję Waszej pomocy przy podjęciu decyzji.

  • http://tygrysiaki.pl/ Anna Janda

    Po Twoim wpisie widzę, że Ty po prostu nie chcesz siedzieć już w domu i… masz do tego prawo. Żadnych konkretnych argumentów odnośnie samej edukacji domowej nie podałaś :)

    • Joanna Gliniecka

      a argumenty dotyczące kosztów, czasu poświęconego na przygotowanie, rezygnacji z siebie i garnięcia się Kasi do innych dzieci? 😉

      • Joanna Siwiec

        Ale to nie są argumenty przeciwko ED jako takiej tylko tłumaczenie się dlaczego Ty akurat się na to nie decydujesz. I właściwie wszystkie argumenty związane są z Twoją osobą a nie z dziećmi.

  • http://okiemsary.wordpress.com Anna

    Kwestia charakteru i pragnień. Broń Boże, żebyś robiła coś wbrew sobie. Znajdź dobrą szkołę i już. Ja jestem pro, bo studiowałam z paniami nauczycielkami i wiem, czego moich dzieci nie nauczą. Nie chcę także powierzać pociech systemowi. Po za tym polecam podcasty http://www.wiecejnizedukacja.pl – rozwiewają wiele znaków zapytania :)

    • Joanna Gliniecka

      czasami ich słucham:) ale dzieki :)
      Szkoła szkole nierówna, to fakt. Wychowanie w szkole to też temat rzeka. Ale nikt mnie nie przekona, że dziecko wychowywane w domu nie nabierze głupich cech. Moja Kasia miała przed i po wakacjach fazę na jedne brzydkie słowo, które namiętnie powtarza(ła), az mi uszy więdną.

      • http://okiemsary.wordpress.com Anna

        Oj zasłyszeć mogą nawet w kolejce do lekarza – prawda – nie stworzy się złotego klosza, choćby się bardzo chciało. Natomiast zawsze można spróbować wejść w ED choćby i na jeden rok. Oczywiście jeśli nie gryzie się z Twoim “ja”. Powtórzę – nic na siłę, bo dzieciaki też to wyczują i całą edukację szlag trafi :)

      • Joanna Siwiec

        Własciwie to co to znaczy “nabrac głupich cech”?

  • Joanna Siwiec

    Zatrudnij guwernantkę. Będziesz pracowac i rozwijac się a dzieci będa korzystały z zalet ED. Nikt nie powiedział, że w ED musi uczyć rodzic.

    • Joanna Gliniecka

      to jest myśl, tylko u mnie w miasteczku ciężko z opiekunką, a co dopiero guwernantką:) Myślę, że powierzenie ED osobie z zewnątrz kosztuje więcej niż np szkoła katolicka.

      • Joanna Siwiec

        No kosztuje tylko nie wiem czemu, znając zalety ED porównujesz je ze szkołą. I to akurat taką.

  • http://makulka.blogspot.com Makulka

    ,,Ile można chodzić w yeansach i t-shirtach z polarami?” A kto powiedział, że w domu trzeba się brzydko i jednostajnie ubierać? Nawet na plac zabaw chodzę w spódniczce. No dobra może nie w małej czarnej ale staram się ładnie i dobrze czuć. To, że jest się mamą na pełen etat nie zwalnia nas z dbania o siebie. A co do ED to mnie pocieszyłaś. Myślałam, że tylko ludzie wybierający ten system się z tego tłumaczą, a tu proszę to chyba pierwszy artykuł jaki przeczytałam o tym dlaczego nie ED 😉 Widać, że ED ma się coraz lepiej. Wszystkiego dobrego, każdy musi znaleźć swoje miejsce.

    • Joanna Gliniecka

      a kto mówił, że t-shirty są brzydkie? 😉 na plac zabaw w spódnicy? to nie ja! Ale wczoraj wieczorem na rodzinne spokojne wyjście – jak najbardziej :)
      Ja wcale ED nie mówię nie (jedynie “raczej nie’). Szukam argumentów, pomysłów, materiałów, skryptów, które mnie przekonają.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Osobiście wcale się nie dziwię, że jesteś już znużona tym “siedzeniem” w domu – bo sama nawet po zaledwie dwóch latach mam już tego trochę dość i brakuje mi wyjścia do ludzi, aktywności zawodowej oraz realizowania się również na innych polach niż macierzyństwo (stąd też decyzja o kolejnych studiach i dorywcze prace, które podejmuję zdalnie). Jeśli ktoś wybiera edukację domową – w porządku, moim zdaniem ma to wiele zalet. Jednak osobiście chyba zwyczajnie się do tego nie nadaję – bo nie wyobrażam sobie tkwienia w domu przez kolejnych kilka lat, a poza tym mój Bąbel też rwie się do innych dzieci i coraz częściej sam zagaja w kwestii przedszkola :)

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    W kwestii ED nie pomogę, nigdy nie zgłębiałam tematu, ponieważ nie będziemy mogli sobie pozwolić na życie z jednej wypłaty. Choć stojąc przed dylematem wyboru przedszkola (a tak naprawdę wybór żaden) i szkoły, żałuję, że nie mam takiej możliwości. Wiele będzie mnie kosztowała decyzja czy to przedszkole czy inne, a potem szkoła. Pewnie dlatego, że współpracuję z nauczycielami z różnych poziomów i czasem włos mi się na głowie jeży. Nie chcę uogólniać – rzecz dotyczy pedagogów z miasteczka, w którym teraz mieszkam. Na ten moment są może 2-3 panie, którym ze spokojnym sercem powierzyłabym Synka.
    Co do Twoich wątpliwości. Musisz rozeznać, co jest najlepsze dla Ciebie, dzieci i rodziny, żeby żadna ze stron nie była pokrzywdzona.

  • Karolina Willim

    Droga Asiu, biorąc na tapetę temat edukacji domowej, przemyciłaś dokładnie wszystkie moje spostrzeżenia na teraz tzw. siedzenia w domu. Ja jestem z moim łobuzem w domu już prawie 2 lata i szczerze mówiąc zaczynam “chodzić po ścianach” pomimo faktu, że kocham swoje dziecko miłością pierwszą. Co zaś się tyczy edukacji domowej, to też nie jestem jej zwolenniczką. Szkoła spełnia nie tylko funkcję edukacyjną, ale pozwala też dziecku się uspołeczniać. Dobra szkoła, ma się rozumieć.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better