Święty Maksymilian i jego dwie korony

Czy wiecie, jaka była najgrubsza książka, jaką w tym roku przeczytałam?  Właśnie ta o świętym ojcu Maksymilianie Marii Kolbe autorstwa T. Terlikowskiego. Polecałam ją Wam kiedyś na instagramie i dalej zapewniam- jest bardzo dobra. Po lekturze tej pozycji nabrałam ochoty na film Dwie korony i powiem Wam- ten rok w moim życiu jest nie tylko pod znakiem Maryi, ale i  pod znakiem  o Maksymiliana.

Maksymilian M Kolbe Terlikowski recenzjaT. Terlikowski bardzo dokładnie opisuje biografię świętego, a ja jestem pełna podziwu, że biografia może być aż tak ciekawie napisana. 600 stron przeczytałam w 6 dni. W książce pojawiają się wątki o rodzinie Ojca i szczerze Wam powiem- nie wiedziałam, że:

- obaj bracia o. Mksymiliana wstąpili do Franciszkanów, jeden jednak (starszy)  w czasie pierwszej wojny poszedł na front, do Zakonu później nie wrócił, miał pokręcone życie typu ślub– odejście od żony – nawrócenie  (jego problemy były bolączką całej rodziny), a drugi (młodszy- prawa ręka przyszłego świętego) zmarł mając 30 lat z małym  hakiem.

- po tym, jak chłopcy wstąpili do Zakonu, rodzice rozeszli się (w imię Boże), by prowadzić (przy)zakonne życie.  Matka na tej drodze się odnajdywała, ojciec niestety nie.

- o. Maksymilian, choć był niesamowitym wizjonerem, konstruktorem, z wszechstronnymi zainteresowaniami i wielką wiedzą i odwagą, był jednocześnie słabym kaznodzieją. Dlaczego?- ano przez  gruźlicę, przez którą miał problem z artykulacją. Jak wiadomo w tamtych czasach leczono gruźlicę tylko sanatoryjnie i szanse na wyzdrowienie były albo – albo. Połowa chorych umierała.

Czy słyszeliście, że święcenia kapłańskie o. Maksymiliana stały pod wielkim znakiem zapytania  i to nie ze względów formacyjnych a zdrowotnych? O. Maksymilian na krótko przed prymicją zaczął mieć problemy z zakażeniem rany palca, groziła mu amputacja, co dyskwalifikowałoby go do odprawiania Mszy św. Ostatecznie pomogła mu woda z Lourdes. A propo objawień - czasy życia o. Maksymiliana zbiegły się z objawieniami w Fatimie i początkiem ich kultu, ale sam nie był czcicielem MB Fatimskiej.

Czy wiecie, że równie mocno jak Polskę o. Maksymilian ukochał sobie Japonię, gdzie przez długi czas ewangelizował i pracował?

Czy wiecie, że gdy był dzieckiem, to objawiła się mu Maryja i zapytała, którą chce koronę białą (czystość) czy czerwoną (męczeństwo). Wybrał dwie.  I te dwie korony stały się tytułem filmu, który właśnie można oglądać w kinach (reż. M. Kondrat).dwie korony recenzja

Polecam z całego serca, ciekawa alternatywa dla tych, którzy chcą o. Maksymiliana sobie przybliżyć (tak jak ja), a nie mają czasu na lekturę tak wielkiej księgi. Film jest fabularyzowany. Raz wywiad z kimś z zakonu, albo jakimś specjalistą w określonej dziedzinie (np. przewodnik po Auschwitz), raz sceny fabularne. Czekałam na niego od wiosny, gdy zobaczyłam jego zapowiedź przed filmem o Karolinie Kózkównie. Kopalnia wiedzy o świętym… ale – i tak wszystkiego tam się nie pokaże, bo czas goni. Brakuje wielu japońskich wątków, brakuje czasu wojennego w klasztorze czy gruźlicy.  Filmowy o. Maksymilian (Adam Woronowicz) zawsze mówi całkiem nieźle. Czas w Auschwitz też tak jakoś jest pokazany w skróconej wersji...  Tak, niedosyt jest.

Cieszę się ogromnie, że w tym roku przybliżyłam sobie postać tego wielkiego polskiego świętego, bo jakoś go w swoim życiu zaniedbywałam.

A teraz uwaga taktyczna. Film jest dobry, ale w multikompleksach omijany szerokim łukiem. No niby jest, ale jak ma się cieszyć uznaniem widzów, gdy (w Trójmieście, i Małym Trójmieście, ale myślę, że nie tylko) wyświetlany jest o takich porach, gdy albo pracujesz, albo zajmujesz się dzieckiem? 12.50 w czwartek, max 16.20?! Nic dziwnego, że w pierwszym tygodniu sukcesu kasowego nie było. A kto miał niby go robić? Całe szczęście w drugim tygodniu było ciut więcej seansów do wyboru i poszliśmy z mężem na randkę bez dzieci. A co. Należy nam się u progu porodu, czyż nie?

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better