Jak dobrze przeżyć Adwent?

Na pewno żyjecie przygotowaniami do Świąt, wszak wszystkich nas czeka wielkie przedsięwzięcie. Albo wizyta (u mamusi), albo wizytacja (mamusia przyjeżdża do nas). Tak, czy tak,  przygotować się trzeba. Ale nie wolno nam zapomnieć o tym, co mamy tu i teraz, nie prześpij Adwentu!

Czy macie jakieś postanowienia pozwalające Wam dążyć na spotkanie z Panem, gdy przyjdzie w blasku chwały? Wiem, że kilkorgu (przynajmniej, bo tyle dostałam prywatnych wiadomości) głębsze rozważanie Pisma Świętego leży na sercu. Mi też. Właśnie zasiadam do lektury tej książki – lektury komentarzy do Liturgii Słowa.

Cały adwentowy lekcjonarz przeczytałam szykując Wam ten wpis, teraz codziennie rozważam wysyłane także Wam cytaty i czytam komentarze do dnia, by jeszcze lepiej zrozumieć Słowo Boże. Książka jest inwestycją na lata – komentarze są do wszystkich tekstów roku A, B i C. Zapowiada się, że będzie mi już towarzyszyła każdego roku

IMG_3495

Wiem dobrze, że nic tak też nie pomaga w dążeniu do Świętości jak budujące przykłady innych, takich jak my. Zaprosiłam Więc chrześcijańskie blogerki, by podzieliły się świadectwem. Ania z Okiem Sary, Dominika z  Boso do nieba i Klara Jest klarownie

IMG_3304

Ania: Wspominając Adwent mojego dzieciństwa, przenoszę się do maleńkiego pokoju w mieszkaniu rodziców. Jest ciemno, pali się tylko lampka, uchylają się drzwi i słyszę ciche, łagodne „Rybka, wstawaj”. To Mama budzi mnie na Roraty. Walczę ze sobą… Z jednej strony ciepło, przytulnie pod kołdrą, z drugiej ostry wiatr mrożący twarz i nutka ekscytacji, by po raz kolejny w ciemnym kościele zaśpiewać „Marana tha, przyjdź Jezu Panie”, „A ja czekam na Ciebie, mój Jezu” lub „Świat na Ciebie czeka, Panie”. Niechętnie, bo niechętnie, ale wstawałam, ubierałam na siebie kilka warstw i chwytałam w rękę od lat ten sam lampion – wykonany przez znajomego rodziców – artystę plastyka – z grubej tektury, kalki, wyposażony w światełko rowerowe. Nie wstydziłam się tak iść przez spowite mrokiem ulice. Rozpraszałam ciemność – to była moja „supermoc” adwentowa. Potem ustawiałam się w miejscu dla scholi i czekałam, aż z ciemności wyłoni się płomień roratki.

Do dziś potrafię odtworzyć te emocje, które towarzyszyły mi w wieku przedszkolnym i szkolnym, to poczucie misterium adwentowych poranków. „Oczekiwanie” dawało się odczuć każdego dnia. Nie obchodziło mnie zbieranie karteczek czy losowanie nagród po Roratach. Ważne było wydarzenie – codzienna Eucharystia w tak specyficznej oprawie.

Oczywiście do tego dochodziła tradycja wyrzeczenia (co roku tego samego): zero słodyczy… prócz tego jednego okienka (w zwykle niesmacznym) kalendarzu adwentowym. Miałam nawet taki układ z tzw. „ciocią-babcią” (starszą przyjaciółką mamy), że ona w Adwencie nie pali papierosów, a ja jem jedną czekoladkę dziennie. Przy okazji spotkań kontrolowałyśmy jak nam idzie, a ja przyznawałam się do słodkich grzeszków.

Nie stroiliśmy domu aż do Wigilii. Wyjątkiem był świecznik adwentowy na parapecie salonu. Wszystko miało swój czas.

Dziś mam mniej cierpliwości, już mam ochotę rozwieszać lampki i śpiewać amerykańskie melodie. A za niedługo będę tworzyć nowe tradycje i z moją córką, by był to czas pięknej formacji (i wspomnień) dla niej.

IMG_3481

Dominika: Pierwsze skojarzenie ze słowem adwent przynosi mi na myśl szarówkę za oknem, sen na powiekach, dźwięk gitary i śpiew mojego męża. Tak w adwencie staramy się rozpoczynać każdy dzień- na chwałę Panu. Przez to adwent staje się dla mnie naprawdę wyjątkowym czasem. Zwykle poranne niesnaski uniemożliwiają nam wspólną modlitwę, a adwent daje nam ją w całej okazałości, ze śpiewem, Bożym Słowem i znakiem pokoju. W innych okresach liturgicznych nie potrafimy się tak mobilizować, brakuje nam czasu, znajdujemy wykręty. I to właśnie oddziela ten okres od innych, przez to moje oczekiwanie do świąt jest zawsze celebrowane.

Co warto zaznaczyć, w tym roku adwent okazuje się dla mnie podwójnie istotny. Po pierwsze, ze względu na kalendarz adwentowy, który będzie wymagał ode mnie wiele wysiłku do zmiany życiowych postaw i mam nadzieję zaowocuje wielkimi zmianami. Po drugie, sama przeżywam radosne oczekiwanie na przyjście potomka, dlatego mogę w  bardzo mocny wczuć się w Betlejemskie realia i podziwiać postawę Maryi, która mimo wielu niewiadomych, nie buntowała się. Na ten czas Maryja staje się dla mnie wzorem postępowania i zawierzenia Bogu.

IMG_3313

Klara: Adwent to dla mnie oczekiwanie na Boże Narodzenie, jednak w szerszej perspektywie czasami mam wrażenie że całe moje życie jest taki adwentem – oczekiwaniem.

Adwent liturgiczny jest dla mnie emocjonującym czasem zamkniętym w ramy pieśni, które przeszywają mnie dogłębnie. Zwiastuje go hymn „Chrystus Wodzem”, a wieńczy kolęda „Bóg się rodzi”. Czas ten przeżywam pod znakiem oczekiwania na moje Ukochane Święta, pracowania nad swoimi słabościami i wczesnego wstawania na Roraty. Święta czuje się już w powietrzu, a charakterystyczna atmosfera radosnego oczekiwania sprawia, że okres ten jest dla mnie bardzo ważny i piękny.

Jak pisałam na początku często mam wrażenie że ciągle na coś czekam, na zaręczyny, ślub, własne mieszkanie, dziecko, koniec studiów. Może nie jest to dobre, może należałoby się zatrzymać, cieszyć chwilą, ale tak sobie myślę, że życie to droga, to oczekiwanie na nasze Narodzenie się dla Nieba, a sprawy których oczekuję to przystanki na drodze i elementy mojego powołania.

Więc cieszę się chwilą, ale to nie przeszkadza mi oczekiwać z radością Świąt, dziecka, mieszkania i oczywiście Mojego Narodzenia dla Nieba.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better