Chrzestna po ślubie cywilnym. To możliwe

Lektura lokalnych grup na Facebooku dostarcza mi dużo informacji dotyczących naszej małej społeczności lokalnej. Czasem jednak zdarzają się burzliwe dyskusje dotyczące realnych spraw życiowych  i tu jeden problem chcę przytoczyć.

Rzecz dotyczy chrzestnych- roli, zadań, obowiązków, przywilejów. Ich wybór  dla naszego dziecka to ważna sprawa, jednak aktualnie widzę, że zmieniło się kryterium ich wyboru, co często niesie ze sobą różne przeszkody. Jedną z nich jest kwestia jedynie ślubu cywilnego chrzestnych.

Czytam:

„Czy chrzestna może być bez ślubu kościelnego? Ksiądz nie zgodził się na chrzestną, mieszka za granicą, ma tylko ślub cywilny (ślubu kościelnego wziąć nie chce/nie może). Pomóżcie” i tym podobne prośby.

Tu następuje giełda informacji, gdzie księża nie wymagają zaświadczeń o braku przeszkód do bycia rodzicem chrzestnym lub sposoby, jak w inny sposób sprawę można obejść.

Zacznijmy od tego, że to dobrze, że ksiądz odmówił akceptacji chrzestnej. Takie są prawa kościelne i nie warto od nich robić odstępstw. Wręcz odwrotnie, gdy ktoś odchodzi od nauki Kościoła, to naszą rolą jest tą osobę napomnieć w trosce o jej zbawienie. Jeśli kwestią nie przystąpienia do ślubu kościelnego są tylko sprawy finansowe (wystawne wesele), to warto rozważyć ceremonię niskobudżetową.

chrzestna bez ślubu kościelnego

Najczęściej jednak przyczyną jest wybiórcze traktowanie przykazań, rozluźnienie więzi z Kościołem. Rodzicom wybór takiej osoby nie przeszkadza (kierują się więzami krwi lub bliskością sercu), potencjalny chrzestny nie odmawia, bo „dziecku się nie odmawia”.

Przeszkoda więc zdaniem  tych osób tkwi w księdzu czy instytucji Kościoła. Coraz częściej rodzice okłamują kapłanów lub wcześniej szukają parafii, gdzie zaświadczenie o praktykach religijnych i braku przeszkód nie jest wymagane. Znam dobrze kwestię migracji   do okolicznych parafii z tego względu i z reguły są to parafie, które w swoim dekanacie powinny dawać najlepszy przykład.

Drodzy Kapłani, drodzy rodzice, drodzy chrzestni, wymagajmy od siebie! Wymagajmy od innych i nie róbmy wyjątków.

  • Ania D.

    Mój mąż uparł się aby chrzestną naszej córki była jego siostra (która niecały rok wcześniej wzięła ślub cywilny, kościelnego nie może bo jej mąż jest rozwodnikiem). Na nic moje tłumaczenia, bo przecież ona mimo że wg naszej wiary żyje w grzechu chodzi co tydzień do kościoła. Na szczęście ksiądz nie wydał jej odpowiedniego zaświadczenia, co mnie osobiście ucieszyło. Często wszyscy zapominają co tak na prawdę znaczy chrzestny!

  • http://www.konfabula.pl/ Monika Kilijańska

    Jak mnie denerwują te stękania, że “a bo ksiądz się czepia!”. Jeśli ktoś nie żyje wg przykazań i nakazów Kościoła to nie powinien się dziwić, że zaświadczenia dostać nie może. To tak jakbyśmy chcieli nie chodzić do pracy i korzystać z przywilejów pracowniczych np. pakietu socjalnego 😉

  • radosawwalczuk

    “Nasza wiara nie jest wiarą w przykazania, ale wiarą w Osobę. Grzech jest raną, jaką tej Osobie zadajemy. Czym innym jest łamać prawo, czym innym łamać serce. (…) Złamanie paragrafu jest niczym, zawiedzenie największej miłości jest wszystkim.” (bp G. Ryś “Skandal Miłosierdzia”). Chrzest dziecka zakłada właśnie taką wiarę u rodziców i chrzestnych. Obawiam się, że jest to sytuacja wyjątkowa, gdyż jesteśmy formowani w duchu wiary legalistycznej. Stąd najważniejszy staje się “papierek”. Idąc tym prawniczym (sprawiedliwym – a jakże!) tokiem rozumowania należałoby wymagać od prawowiernej chrzestnej jeszcze zaświadczenia od ginekologa, że nie ma założonej wkładki…

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better