Byłam w Apartamencie

Dostałam propozycję babskiego wyjścia do kina na film „Apartament”. Początkowo miałam mieszane uczucia i nutkę niepewności, czy iść na ten film. Pamiętałam słowa Testamentu Jana Pawła II, który wspominał, by notatki osobiste spalić, a rzeczy ( a więc zapewne zdjęcia i nagrania prywatne też) powierza księdzu Dziwiszowi…. Nie chciałam robić czegoś, czego nie pochwalałby papież. Raz jeszcze przeczytałam Testament i poszłam na film z nigdy nie publikowanymi wcześniej prywatnymi zdjęciami Jana Pawła II , skoro autorzy dostali zgodę od powiernika woli papieża.

Rzeczywiście, zgodnie z reklamami i zapowiedziami – w filmie wyłania się bliskość Jana Pawła II. Oprócz niego bohaterami są najbliżsi współpracownicy papieża- duchowni i świeccy. Wszyscy, którzy współpracowali z nim w Jego prywatnych apartamentach Domu Apostolskiego (stąd nazwa filmu) i razem z nim wypoczywali na wakacjach.  Uśmiechałam się do każdego Jego uśmiechu. Cieszyłam każdym kadrem. Dzięki temu, że film zmontowano z materiałów prywatnych, nie czułam dystansu. Byłam jakby tuż obok, niemal zaproszona przez papieża na spacer po  górach, tak jak papieski kamerdyner Angelo Gugel, autor zdjęć (stąd tytuł „Byłam w Apartamencie”). Co więcej, widziałam, jak papież zatapia się  w modlitwie i kontemplacji i zachwyca się pięknem włoskiej przyrody. On kontemplował Boga w dziele stworzenia i odpoczywał. W filmie jest ukazanych wiele takich chwil: gdy siedział na krzesełku turystycznym na polanie po spacerze i odmawiał brewiarz, gdy szedł górskim szlakiem i wraz z współpracownikami przystawali, by odmówić Anioł Pański. Są także zdjęcia z mini pikników kończących te wyprawy- zdjęcia ze wspólnego jedzenia spaghetti czy posilania się kawą i ciastkiem (papież kawy i ciastka nie odmawiał). Jan Paweł II był taki autentyczny, skromny i zwyczajny w tym, co robi. Był sobą, poza oficjalnym protokołem. Piękne, intymne chwile, ale nie naruszające jego prywatności. Absolutnie nie miałam wrażenia podglądania papieża przez „dziurkę od klucza”. W kapeluszu słomkowym, czasem bez sutanny, w okularach słonecznych, adidasach/trampkach. Katechizował swą postawą. Pokazywał, jak odpoczywać. Spacerował po tarasie górskiej chaty czy z krzesełka turystycznego obserwował swoich przyjaciół po górskim marszu. Cieszył się radością swoich towarzyszy. Lubił też spotkania z przypadkowo spotkanymi turystami i zawsze rozdawał im różańce.

Jakość nagrania czasem zostawia wiele do życzenia  (w większości są z lat 90-tych). Amatorski sprzęt, upływ lat… A jednak film jest niezwykły. Zapada w pamięć, chwyta za serce, budzi pozytywne emocje. Naprawdę miałam wrażenie, że papież jest wśród nas i nie chodzi mi o świętych obcowanie, a o absolutne zatarcie granicy czasu. Dziś papież nie żyje od dziesięciu lat. Czułam, jakbym widziała kronikę rodzinną z wakacji z przed kilku lat. Oglądanie filmu poniekąd zatrzymuje czas.

Film polecam wszystkim tęskniącym za Janem Pawłem II, lubiącym reportaże i filmy dokumentalne. Ostrzegam- akcji i pointy tam nie ma, ale są emocje.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better