Światowe Dni Młodzieży beze mnie?

W naszych rodzinnych planach na ten rok żelaznym punktem odniesienia były Światowe Dni Młodzieży i wyjazd na spotkanie z papieżem. Co z tego wyniknęło i skąd moje zainteresowanie Światowymi Dniami Młodzieży?

Jak wspominałam Wam tu, spotkania z papieżami zawsze mnie pociągały. Byłam na spotkaniach w Ełku, Krakowie (2x), Castel Gandolfo.

Bardzo chciałam też pojechać na Światowe Dni Młodzieży do Kolonii. Byłam i przeżyłam je zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam. Bardzo chciałam, by moje spojrzenie na ŚDM się zmieniło. Chciałam mieć pozytywne wrażenie. Jak jest aktualnie?

Co takiego stało się w Kolonii?

Uczestniczyłam w ŚDM w Kolonii jako wolontariusz medyczny. Widziałam zaplecze organizacyjne, byłam na etapie diecezjalnym (Leverkusen, Bonn) i na uroczystościach centralnych (msza kończąca ŚDM).

Co pamiętam do dziś?

Oprócz codziennych Mszy w obozie medycznym (na które przychodziło niewiele osób, choć medyków mających w tym czasie odpoczynek było naprawdę wielu), radosnych śpiewów Polaków pod Katedrą w Kolonii, Apeli Jasnogórskich, wspominam głównie dwie kwestie.

  1. Adoracja Najświętszego Sakramentu w kościele. Przed kościołem OGROMNE tłumy. Leżą na trawnikach, odpoczywają, bawią się, śpiewają… w kościele Tego, który powinien być w centrum całych wydarzeń – Jezusa Eucharystycznego nikt nie adoruje. Pustka. Wszystko zmieniło się następnego dnia, gdy ogłoszono śmierć br. Rogera z Taize. Wtedy nagle adoracja cieszyła się zainteresowaniem wiernych.śDM Białystok
  2. Msza kończąca ŚDM. Wiem, że wcześniej było całonocne czuwanie. Że ludziom mogło być zimno, że są zmęczeni, że do ołtarza i telebimów daleko… ale leżenie Włochów na najważniejszym punkcie programu ŚDM i wcinanie chipsów (do dziś pamiętam ich opakowanie) bardzo mnie zgorszyło.

 

Bardzo chciałam zmienić swój stosunek do ŚDM, bo znam osoby, które rzeczywiście przeżyły tam piękne rekolekcje. Kiedy papież ogłosił, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie, bardzo się ucieszyłam i powiedziałam sobie – jedziemy! Ostatecznie jednak zrezygnowaliśmy z wyjazdu na uroczystości centralne z dwóch, no może  trzech czy czterech w sumie błachych powodów.

  1. Wózek – Piotruś jeszcze go używa, dla nas też jest pomocą. Tymczasem podczas uroczystości obchodów 1050- lecia Chrztu Polski na stadionie w Poznaniu dosłownie dzień wcześniej dotarła do mnie informacja ABW, że nie będzie możliwości wjazdu wózkiem.
  2. Zagrożenie terrorystyczne. Obiecaliśmy sobie po zamachach w Paryżu, że jeśli sytuacja będzie stabilna, jeśli będzie bezpiecznie… Tymczasem ciągle gdzieś coś się dzieje na świecie. Osobiście mam przypuszczenia graniczące z pewnością, że w Krakowie będzie bezpiecznie, wiem też, że w drewnianym domu cegła na głowę spaść może…
  3. Chyba się starzeję, ale wielki tłum i ścisk razem z dziećmi mnie nie bawi. Ostatnio byłam na Jasnej Górze, trafiliśmy akurat na czas, gdy zjechały się setki autokarów Rodziny Radia Maryja.
  4. Niepewna. Wiem, że nie we wszystkich punktach musielibyśmy uczestniczyć, ale czuwanie wieczorne i poranna msza kończąca ŚDM to punkty kulminacyjne. Nocne czuwanie z dziećmi? A jeśli będzie padać?

Postanowiłam jednak, że w ŚDM będę (na miarę swoich matczynych możliwości) uczestniczyć. Byłam na uroczystościach diecezjalnych w Białymstoku, jako, że w tym czasie wywiozłam maluchy na wakacje do dziadków. Lokalnie i w okrojonej wersji  (Msza centralna, koncert kończący). Obchody na południu kraju śledziłam w mediach, ale o tym innym razem.

IMG_8008 IMG_8010 IMG_8016 IMG_8015 IMG_8021 IMG_8025

Jakie są moje spostrzeżenia, co mnie zaskoczyło, jakie mam refleksje?

Na początek – ilość policji. Na każdym rogu po 2-3 osoby, do tego straż miejska i pewnie tajniacy. Dużo, aczkolwiek to tylko patrole piesze i rowerowe, a nie wozy bojowe.

Młodzieży było dużo. Ludzie różnych narodów, i tych okolicznych i tych odległych państw, dlatego Msza w Katedrze była multijęzykowa. Niektóre teksty były tłumaczone, a sama liturgia była po łacinie.

Szkoda tylko, że na rzutniku lub wydrukach nie było przetłumaczonych tekstów lub po prostu tekstów. Między innymi dale tego Gloria była śpiewana praktycznie tylko przez scholę i kapłanów.

Kapłani… Białostoccy duszpasterze młodzieży, których dobrze znam/znałam. Miły był widok, gdy księża z mojej dawnej diecezji, którzy aktualnie posługują w różnych zakątkach świata przywieźli tu swoją młodzież, by pokazać swój kraj, swoje miejsce formacji. Bardzo mnie ucieszył ten widok. I ta radość mojego kolegi- księdza, który kilkakrotnie mi mówił, jak się cieszy, że za chwilę będzie mógł spowiadać pielgrzymów.

Młodzież przyjechała, by się modlić. Niezupełnie miałam wrażenie by wszyscy przyjechali na pielgrzymkę narodów. Niektórzy uprawiają turystykę pielgrzymkową, bo osobiście słyszałam od osób przyjmujących pielgrzymów, że ich goście do kościoła… nie chodzą . Czasem miałam wrażenie, że ŚDM jest jedną, wielką religijną imprezą. Czy to źle? IMG_8035 IMG_8041 IMG_8046 IMG_8049 IMG_8056 IMG_8065 IMG_8072 IMG_8078 IMG_8080 IMG_8102

Niekoniecznie. Niech ta młodzież z całego świata spotyka się w Imię Boże. Niech to będzie czas nawiązywania kontaktów i przyjaźni. Znam osobiście parę, która poznała się na Taize,  dziś od lat są małżeństwem. Może i po ŚDM małżeństwa powstaną?

Niech się spotyka, bawi, cieszy, niech dudnią bębny, biją dzwony. Takie spotkania to wspomnienia na zawsze i wielka okazja do ewangelizacji.

 

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better