Spowiadam się mężowi z każdego rachunku

Jest bodajże sierpień 2011 roku. Zmieniamy mieszkania, powoli wyprowadzamy się i usiłujemy sprzedać to stare. Niby dużo nie wydajemy, bo wszystko staramy się oszczędzić na urządzenie nowego lokum, ale kasa znika w zatrważającym tempie, nie wiemy dokładnie, na co ją wydajemy. Żywność, dziecko, ciuchy, rachunki i oczywiście nowe mieszkanie.

Zapada decyzja, czas przyjrzeć się swoim finansom.

Kto z Was ostatnio robił rachunek sumienia? Oszczędność i właściwe gospodarowanie pieniędzmi to cnota. Grzechem jest hazard, szastanie pieniędzmi, ich marnotrawienie i traktowanie jako bożka.

Daleko mi do oddawania dziesięciny i słuchania konferencji biblijno – finansowych. Może jestem zbyt mało ufna (bo słyszałam, że ci, którzy dziesięcinę dają, problemów finansowych szczęśliwie nie mają), ale  wydaje mi się, że przy obecnym stanie naszych finansów przy oddawaniu dziesięciny nie mielibyśmy płynności finansowej. Jestem za to gorąco za dbaniem o potrzeby społeczne Kościoła i chętnie się w nie angażuję modlitewnie, finansowo, czasowo. Wspieram czynnie zbiórki do puszek, wpłacam okazjonalnie na konto czy pomagam w kiermaszach. Pamiętam o misjach i potrzebach zakonów.

Jaki mamy system?

Zbieramy paragony i inne dowody wpłaty. Zawsze wkładam je do portfela i opisane codziennie (lub prawie codziennie) daję mężowi, który wszystko wpisuje do programu finansowego (w tej chwili do aplikacji w telefonie). Mąż wie o dosłownie każdym moim nawet najdrobniejszym wydatku, który potem wpisuje do odpowiedniej kategorii. Co jakiś czas słyszę komunikat o stanie finansowym rodziny – zwłaszcza, jeśli zbliżamy się do cienkiej linii limitu. Nie naginam „widełek”, ani nie pożyczam z „kolumny do kolumny”.

W ten sposób kontrolujemy nasze finanse. To podstawa. Wiemy dokładnie, na co wydajemy nasze pieniądze, jaką poduszkę finansową musimy sobie założyć (kursy walut, paliw są zmienne, zdarzają się też przykre niespodzianki takie jak choćby naprawa auta). Znamy nasze mocne strony i wiemy, gdzie są nasze małe grzeszki. Raz w roku robimy bilans otwarcia, zamknięcia i plany budżetowe na rok następny, ustalamy limity.

Nasze postępowanie czasami spotyka się ze skrajnymi ocenami innych: od podziwu po wyśmianie. My jesteśmy z tego dumni i nie wyobrażamy sobie innego postępowania. Bardzo nam to uporządkowuje nasze życie i pomaga trzymać rękę na pulsie.

Piszę Wam o tym, bo pomyślałam, że może moje słowa pomogą Wam zaoszczędzić pieniądze, zrewidować swoje postępowanie i doskonalić się.

Na koniec dzielę się z Wami kilkoma założeniami, które pozwolą mi lepiej gospodarować pieniędzmi w 2016 roku. Postanowiłam, że:

  1. Przyjrzę się naszym wydatkom na mięso. Więcej wędlin chcę robić sama. Kupna wędlina to masa kasy.
  2. Oszczędzanie na żywności – postaram się gotować taniej (nie mylić z jakością produktu).
  3. Jeszcze lepiej będę wykorzystywała resztki, które mam w lodówce i szafce spożywczej. Pamiętacie faworki? Po zrobieniu ich zostały białka. Z nich można zrobić np. orzechowy keks na białkach:

3 niepełne szklanki mąki

8 białek

2 szklanki cukru

Torebka cukru waniliowego

25 dkg masła

25 dkg łuskanych orzechów włoskich lub laskowych

2 łyżki oliwy

2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

W rondelku roztopić masło, wymieszać z oliwą. Białka ubić. Dosypywać stopniowo cukier i cukier waniliowy i ucierać drewnianą łyżką ok. 15 min.

Nadal ucierać i dodawać mąkę z proszkiem do pieczenia, dolewać ostudzone masło. Orzechy posiekać, dodać do ciasta, wymieszać. Przełożyć ciasto do dwóch niedużych kek sówek, piec 40-50 min w piekarniku 180 st.

Co o tym sądzicie?

  • http://tosimama.blogspot.com/ TosiMama

    My nie prowadzimy żadnych kalkulacji, ale o swoich wydatkach wiemy i nie ukrywamy ile kto za nas wydał.

    • Joanna Gliniecka

      zapewne wszystko to jest “szacunkowe”. :) Cieszę się, że możecie sobie pozwolić na luz. My musimy wszystko trzymać w ryzach.

  • http://www.canbe.pl CanBe.pl

    My dopiero startujemy w małżeństwie a już postanowiliśmy odkładać stałą kwotę miesięcznie na przyszłość i pomaga w tym taki “rachunek sumienia” przy comiesięcznej analizie paragonów.

    • Joanna Gliniecka

      stała kwota, to jest to. Niech to będzie w miarę możliwości 10, 100, 1000zł, najważniejsze by miesiąc była na plusie i nie robić manka. I jak wielka radość jest, gdy uda się nazbierać na jakiś większy cel (lub małą przyjemność)

  • http://glowlifestyle.pl Katarzyna Mierzwa

    Ja dopiero ostatnio postanowiłam ogarnąć finanse i próbuje zebrać paragony żeby sprawdzić ile i na co wydaje, czy może jest coś co kupuje bez sensu, a jest na pewno. Mam nadzieję ze się uda :)

    • Joanna Gliniecka

      właśnie taka natura, że czasem jest coś bez sensu. Trzymając kontrolę nad finansami łatwiej nad takimi rzeczami zapanować. łatwiej też rozplanować wtedy np. politykę żywnościową, prezentową, rozrywkową… Powodzenia w zbieraniu i sumowaniu paragonów. Jak się nauczysz, wejdzie Ci to w krew:)

  • http://www.mummysworld.pl Kasia Harężlak

    Ja zapisuję sobie wszystkie swoje wydatki w aplikacji, to bardzo pomaga planować i zarządzać finansami. Ale konta mamy osobne i ja osobiście dobrze się z tym czuję :)

  • http://sledztezpies.blogspot.com marieanne

    Ja szczerze mówiąc nie mam problemu z ogarnianiem rachunków… wręcz przeciwnie, jestem raczej z natury oszczędna. U nas system jest prosty: pod koniec miesiąca to co zostaje na koncie głównym idzie na oszczędnościowe… a że praktycznie zawsze zostaje to nie ma problemu 😉 Zbieranie rachunków nie dla mnie, syf w torebce robi mi się i bez tego, a nie jestem tak systematyczna jak Ty, żeby je codziennie przegladac 😉
    Już pomijam, że mój małżonek chyba by zwątpił, jakbym mu rachunki przynosiła – wiem, bo na poczatku naszego wspolnego mieszkania próbowałam 😉

    • Joanna Gliniecka

      Widzisz Ania, a my po 2 latach zdecydowaliśmy się na kontrolę rachunków :) Przelewanie pod koniec miesiąca kasy na konto oszczędnościowe – super rozwiązanie :)

      • http://sledztezpies.blogspot.com marieanne

        O tak, to z kontem oszczędnościowym to czad, kolezanka mi podpowiedziała 😀 Kasa nie kwitnie bez sensu na głównym, nowy miesiąc zaczynamy od nowa… a zaskórniaki rosną 😉

        Pewnie tu jest też kwestia na ile sobie możesz pozwolić… + Ty jednak masz 2 dzieciaków 😉 Ja mieszkam na wsi, to i wedlinka swoja, i małżon sera zrobi (jak nie podpadnę 😉 ), chleb również pieklam własny (ostatnio dobę mam za krótką), warzywa latem w ogródku, soki i dżemy w piwnicy… to duzo zmienia, jak się wyprowadziliśmy, to budżet domowy odetchnął 😉

        • Joanna Gliniecka

          No właśnie… ps, przyjechałam na Podlasie, weszłam do sklepu, a tam surowe mięcho tańsze o dobre 3 (łopatka)- 5 (polędwiczki) zł/kg.
          Ja mam za to co jakiś czas dostęp do ryby prosto z kutra 😉

          • http://sledztezpies.blogspot.com marieanne

            No i tego zazdroszczę 😉
            A mięso kupuje w rzeźni niedaleko – jeszcze taniej 😉

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    My robiliśmy kilka podejść do kontroli rachunków. Niestety nieudanych. Zabrakło nam systematyczności. Ale mamy “rubryczki” na które co miesiąc odkładamy pieniądze na różne cele np. na ewentualne naprawy auta, okazje (wesela, chrzciny w rodzinie itp). Nie są to duże sumy, ale regularne. I nieprzewidywane wydatki nam niestraszne.

    • Joanna Gliniecka

      no właśnie tu jest kluczem samozaparcie. Ktoś to musi kontrolować i wpisywać. U nas to męskie zadanie:)

  • http://mamowisko.blogspot.com/ Agnieszka (mamowisko)

    My, albo raczej ja (bo Marcin średnio się na to zapatruje przez wzgląd na paragony które musi mi znosić do domu ;)) co jakiś czas prowadzę statystyki tego ile i na co wydajemy. Nie co miesiąc, bo jestem niestety na to zbyt leniwa… Ale lubię czasem posprawdzać ile nam znika na tzw pierdoły

    • Joanna Gliniecka

      Ależ paragonów nie trzeba znosić, można na bieżąco gdzieś zapisywać 😉 Ja szczególnie muszę pamiętać o straganach, tam paragonu nie dostaję, a kwestie warzywniczo-owocowe też trzeba do budżetu wpisać;)
      Warto zwrócić uwagę, czy jest sens coś drobnego kupować, czy nie. Czy jest to potrzebne, ważne, czy można sobie na to pozwolić…. i co jakiś czas coś na poprawę własnego humoru się przyda. Mała rzecz, a cieszy:)

  • http://poligon-domowy.blogspot.com/ Poligon Domowy – Kaśka

    ja tez robie przegląd. ale to ja kontroluje męża. co prawda od niedawna, ale juz widzę jak przez czas kiedy tego nie robiłam uciekła masa pieniędzy! zresztą pisze o tym co miesiąc na blogu.
    trzymam kciuki za wasze postanowienia 😉

    • Joanna Gliniecka

      może warto wprowadzić sumę na małżeńskie “kieszonkowe”? Jakaś kwota, z którą każdy może zrobić, co chce?

      • http://poligon-domowy.blogspot.com/ Poligon Domowy – Kaśka

        nie ma takiej potrzeby…. pisząc kontroluje mam na myśli zbieranie rachunków i spisywanie ich. mamy w tabelce wydatków miejsce na moje hobby i hobby męża. gdy chcemy coś sobie kupić to kupujemy 😉

  • Joanna Gliniecka

    tu mnie zaciekawiłaś, pierwszy raz o czymś takim słyszę. pokaż maszynę, jakieś przepisiki i orientacyjne koszty.

  • http://tygrysiaki.pl/ Ania – Tygrysiaki

    Dobra organizacja to podstawa gospodarowania pieniędzmi i unikania kłótni o nie. Brawo!

    • Joanna Gliniecka

      dzięki:)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    My nie planujemy i nie analizujemy aż tak szczegółowo. Kiedy w jednym miesiącu zdarzy nam się za bardzo zaszaleć, w kolejnym nieco zaciskamy pasa i wyrównujemy straty :) Oszczędności wpłacamy na bankowe, nienaruszalne konto.

  • http://izasmile.blog.pl/ IZASMILE

    Prowadzenie budżetu domowego jest coraz bardziej popularne. Podziwiam was za to, że jesteście konsekwentni.

  • http://akcja-organizacja.blogspot.com Marta Romawa

    Ja też od stycznia prowadzę budżet, blog pomaga mi się motyować. Finase w domu powinny działać jak finanse w pracy, być ” zaksięgowane” :)

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better