Co to znaczy „oddać psa w dobre ręce”?

Działo się to minimum 11 lat temu. Pamiętam niedzielny spacer z rodzicami po podmiejskim lesie. Maksymalnie 15 km od centrum miasta… Wędrujemy ścieżką… nagle, tuż obok na niewielkiej skarpie znajdujemy młodego psa. Piaskowo-brązowy. Leży pod niewielką choineczką i jak się okazuje, jest ranny. Ma pokaleczony tył. Z kimś się gryzł? Raczej wpadł we wnyki. Jaki on biedny!  Szybka organizacja. Z pobliskiej osady dostaliśmy jakąś torbę, która posłużyła za transporter na dojście do samochodu i do dyżurnego weterynarza…

Podobna historia przydarzyła się bohaterom książki Kwietniewskiej-Talarczyk „ Bunio trafia w dobre ręce”. Kasia z tatą wracając z weekendu u babci na leśnym parkingu znajdują małą psinę. Nieufną i śmierdzącą brudem. Ratują ją i zabierają do domu.

bunio 2

Zanim zostanie z nimi i stanie się przyjacielem całej rodziny, mama zastanawia się, czy nie oddać psa komuś innemu.

Tu użyty jest cytat, który jest najpiękniejszym tłumaczeniem pojęcia „oddać w dobre ręce”, jakie kiedykolwiek słyszałam i widziałam.  Wprost idealny do rozmów z małymi dziećmi. Sami przeczytajcie:

- Tak, wiem, ty nie chcesz, żeby ten piesek u nas został – dokończyła za córkę. – W takim razie trzeba go będzie oddać w dobre ręce.

- A co to znaczy „w dobre ręce”? – spytała Irenka.

- To taka przenośnia. Tak się mówi o dobrych ludziach. Bo rękami można zrobić wiele dobrych rzeczy: przytulić kogoś, pogłaskać, nakarmić, otrzeć komuś łzy. I jacyś dobrzy ludzie na pewno przygarną tego pieska.

Wzruszający tekst i zachęcający do czynienia dobra, prawda?

Ps. Pamiętacie beagielkę Bubę, bohaterkę książki, którą niedawno Wam polecałam w tym wpisie? W dzisiejszej książeczce wyjaśnione są jej losy w czasie ucieczki.

buba

Obie książki serdecznie polecam!

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better