Dopilnuj, by Bóg codziennie słyszał o Twoim dziecku

Dbasz o to, by Twoje dziecko wzrastało w wierze. Mówisz mu o Bogu, chodzisz z nim do kościoła. Czytacie książeczki, a przed świętami przygotowujecie tematyczne aktywności. Twoje dziecko słyszy o Bogu, ale czy Bóg słyszy o Twoim dziecku?

Mówiąc dosadnie: czy pamiętasz o  modlitwie w intencji swoich własnych dzieci?

Nie mówię tu o sytuacji, gdy trwoga, to do Boga, ale czy powierzasz je Bogu/ czy modliłeś się za nie jeszcze przed ich narodzinami/ czy teraz powierzasz ich sprawy, zdrowie, ich wybór przyjaciół (i sympatii) z którymi się spotyka? Czy modlisz się za ich przyszłe wybory (o ich drogę życiową, moralność…)?

To może być trudne, bo modlitwa wymaga praktyki. Ale jak to mówią: wprawa czyni mistrza. Nie poddawaj się więc i módl. Miej to pragnienie w sercu, stwórz sobie plan i dyscyplinę.  Podejmij ten wysiłek (lub mówiąc współczesnym językiem motywacyjnym – podejmij wyzwanie).

Jak się modlisz?

Kolejna sprawa to kwestia jak się modlisz.  Czy oczekujesz, że Bóg będzie złotą rybką i spełni Twoje trzy życzenia, czy mówisz Ojcze nasz- bądź wola Twoja? Oczywiście prosić trzeba należy, wszak „proście, a otrzymacie” (Mt 7,7). Bóg wysłuchuje śmiałych próśb, które są zgodne z Jego wolą i służą jego chwale. jednak zdać sobie musimy sprawę z tego, że wola Boża może wyglądać zupełnie inaczej niż ją sobie wyobrażamy.  Nie módl się też, by dziecko czegoś złego nie zrobiło, ale módl się o jego dobre uczynki.

Za nasze dzieci, za naszą rodzinę modlimy się regularnie. Kochamy je i chcemy,  by w swoim życiu wypełniły wolę Boga i kroczyły powołaniem do świętości, które przyjęły w momencie chrztu.

kaplica w kozłówce

Oczywiście, jesteśmy słabymi ludźmi. Jesteśmy grzesznikami, popełniamy wiele błędów, także tych wychowawczych. Wiele z nich możemy nadrobić modlitwą. Proszę, przepraszam, dziękuję.  Modlitwa za dzieci powinna stać się częścią twojego rodzicielstwa.

Na koniec drobna inspiracja.

Kiedyś przeczytałam o ojcu, który przez lata prowadził zeszyt ze wszystkimi  intencjami, które powierzał Bogu i które były związane z jego córką. Po latach był świadectwem ciągłego powierzania Bogu drobnych i wielkich spraw, pamiętnikiem rodzinnym. Ktoś z Was ma taki zeszyt?

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    Ten zeszyt to coś, jak pudełko na modlitwy.
    Ja niezmiennie każdego dnia dziękuję Bogu za to, że Synek pojawił się w naszym życiu tą najlepszą dla nas drogą. I powierzam Go Jego opiece i oczywiście Aniołowi Stróżowi :) A najważniejsze, żeby był szczęśliwym, wartościowym i uczciwym człowiekiem.

    • Joanna Gliniecka

      Pudełko na modlitwy? Pierwszy raz słyszę, ale brzmi ciekawie :)

  • http://malabozadroga.blogspot.com Beata Maria

    Super artykuł :) Dziękuję za inspiracje!

  • http://makulka.blogspot.com Makulka

    Kilka miesięcy temu dołączyłam do Róży, w której mamy modlą się w intencji dzieci (swoich i mam z róży). Na początku rzeczywiście to było wyzwanie. Zachęcam do stworzenia takiego kręgu, to bardzo mobilizuje. Czasami zapisuję swoje modlitwy ale nie pomyślałam o osobnym zeszycie, dziękuję za podpowiedź. Myślę, że taki zeszyt można później podarować dziecku np. na bierzmowanie.

    • Joanna Gliniecka

      … są jeszcze osiemnastki, jest slub… okazji będzie wiele.
      pozostając w temacie – ja swoim dzieciom będąc w ciąży pisałam pamiętnik i zamierzam dac na 18 urodziny:)

  • Bosodonieba

    Nie mam jeszcze dzieci, jednak chciałam podzielić się świadectwem moich rodziców, którzy przez całe życie modlili się za mnie, a zwłaszcza w czasie mojej burzliwej nastoletniości. Wiem, że do dzisiaj moi rodzice codziennie za mnie i moją siostrę odmawiają różaniec, ale największym znakiem ich miłości do mnie i przy tym największym znakiem zawierzenia Bogu, był fakt kiedy ich pragnieniem było zabrać mnie na spotkanie charyzmatyczne wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Oni zderzyli się z tą wspólnotą wcześniej i widzieli, że w ludziach, którzy tam, do Częstochowy przyjeżdżali była żywa wiara. Chcieli bym ja również miała głęboką wiarę i radość z życia. Niestety, moi rodzice są bezrobotni i wyjazd dla całej naszej rodziny był dla nich dużym obciążeniem finansowym. Jednak oni zaufali Panu. Tata sprzedał wtedy swój jedyny samochód by uratować moje życie. A Bóg dostrzegł ich trud i poświęcenie i zadziałam w moim życiu bardzo mocno.

    • Joanna Gliniecka

      piękne świadectwo, dziękuję!

  • http://secundum.pl Piotr Komander

    Pomysł z zeszytem, o którym Asiu wspominasz, ma dwie wielkie zalety.
    Po pierwsze, słowo zapisane tworzy zawsze mocniejszą wartość niż pomyślane, czy wypowiedziane. Przywołuje do porządku i dyscyplinuje. Prosimy, zobowiązujemy się, wierzymy. Czarno na białym.
    Po drugie, myślę, że notowane intencje odczytane po dłuższym okresie mogłyby dopomóc w lepszym poznaniu samego siebie. Tego nigdy za wiele.

    • http://okiemsary.wordpress.com Anna

      “Verba volant, scripta manent” :)

  • http://okiemsary.wordpress.com Anna

    Swego czasu pisałam listy do Pana Boga. Była to odpowiadająca mojej pasji, talentowi, czy w ogóle charakterowi forma modlitwy. Zdarza mi się przeglądać te listy i widzieć wielkie dzieła Pana w swoim życiu.

    Na początku ciąży (czyt. niedawno) usłyszałam od znajomego kleryka: “Nie módl się tylko za to dziecko. Módl się wraz z nim.”. Zamurowało mnie. Wciąż próbuję zrozumieć te słowa, by wcielić je w życie. Zostało jeszcze pięć miesięcy… Może zdążę?

    • Joanna Gliniecka

      Kiedyś pisałam coś na kształt zapisków duchowych, refleksje itp. chyba warto do tego wrócić:) Słowa kleryka piękne:)

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better