Dlaczego jestem zadowolona z naszego Adwentu

Święta, święta i po świętach… my trwamy w radości bożonarodzeniowej, ale dziś chcę Wam opowiedzieć kilka słów o tym, jak nam minął okres przygotowania do Świąt i dlaczego to był dobry czas.

Przede wszystkim cieszę się, że udało mi się pomóc Kasi w dobrym przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Nie trąbiliśmy wszem i wobec, że przyjdzie święty Mikołaj i jakoś nie zauważyłam wzmożonego oczekiwania na Gwiazdkę w kategorii prezentomanii (bo oczywiście, że oczekiwanie było).

Kasia oczekiwała na Boże Narodzenie pełna dziecięcej radości. Nie ukrywam, że wielką, wielką pomocą był Kalendarz Adwentowy, który jej przygotowałam. Dostosowany był i do wieku mojej córeczki, i do możliwości. Codziennie rano na dzieci czekał liścik z zadaniem (no, raz z czekoladką, ale co zrobić z dzieckiem, które prawie cały poprzedni dzień przespało z powodu gorączki?). Kasia codziennie robiła zadania a liściki zrywała z pełnym przejęciem, Piotruś wiernie towarzyszył, bo jeszcze niewiele z tego rozumiał.kalendarz adwentowy 2015

Tak jak przewidywałam, w grudniu Latorośle zaliczyły chorobę, co skutecznie zamknęło nas w domu na dwa tygodnie i ograniczyło pole do manewru w temacie rorat, wieczornych spacerów i świątecznych wyjść i niektórych aktywności. Ominęły nas piękne iluminacje świetlne Gdańska, Gdyni i Wejherowa oraz Jarmark Bożonarodzeniowy, tym samym stając się marzeniem 2016.

Takie namacalne odliczanie czasu wspomogły świece adwentowe. Wszak to proste: „jak zapalimy czwartą świeczkę i jeszcze kilka dni i będą Święta”. Do tego czytanie książki z rozważaniami adwentowymi dla dzieci autorstwa ks. Jana Twardowskiego codziennie wieczorem.święta dobrych życzeń

Kasia kilka razy była na roratach (tak ze 4), bo potem choroba jej, a potem Piotrusia uniemożliwiły nam wyjście. W każdym razie roraty okazały się hitem (pewnie za sprawą zabierania lampionu). Dzięki roratom i nawiedzeniu naszego miasta przez Symbole Światowych Dni Młodzieży Kasia poznała ich hymn i od tego czasu chodzi i śpiewa Błogosławieni miłosierni… Do tego nutka kolęd i niektóre z nich Kasia rozpoznaje i komentuje, nazywając „naszą muzyką” (np. Przybieżeli do Betlejem, Cicha noc). Chciałam więcej, ale Błogosławieni wygrali….

Był czas na dekoracje (pokojów, okien, pierniczków) i dobroczynność. Włączyliśmy się w przygotowanie paczek do Szlachetnej Paczki i paczuszek pierniczków na kiermasz parafialny. Były też bajki religijne o narodzeniu Jezusa (nie zabrakło też świątecznej świnki Peppy. Mam w domu już drugiego fana- niewiele mówi, ale Peppa akurat mówi. Ba, on akcentuje tą początkową zaśpiewkę „świnka Peppa”.)

Było też sianko dobrych uczynków, w żłóbku położyliśmy małego Jezuska w dniu Wigilii. Kasia dostała ją na pamiątkę dobrze przeżytego Adwentu.IMG_3103

Dziecko dzieckiem, a co z matką?

Matka też się cieszy sukcesem dziecka i swoimi pomysłami, które pomogły mu odnieść adwentowy sukces.

Osobiście bardzo zadowolona jestem z rekolekcji. Podobno rekolekcje rozpoczynają się dopiero gdy trzeba je wprowadzić w życie. Przypominam sobie usłyszane homilie, nawet próbowałam jednej osobie je realnie przekazać (niestety narazie spotkałam mur beton, ale to inna sprawa, ważne, że próbowałam).

Ważny moment tego Adwentu w moim życiu to adoracja Symboli Światowych Dni Młodzieży. Wielka łaska spotkania z całym charyzmatem tego dzieła.

I ostatnia sprawa –lektura Pisma Świętego. Częściej i gęściej w Adwencie. Świetnie!

Tak, to był dobry Adwent.

 

 

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    Niech owoce Adwentu trwają nie tylko przez Święta.
    Nie mogę się doczekać czasu, kiedy Synek tak bardziej świadomie będzie przeżywał święta, ale póki co inne cudne chwile przed nami. A książeczkę już zamówiłam :)

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better