Spacerując między kaktusami…

Ostatnia niedyspozycja Latorośli spowodowała, że czułam się przemęczona. Dni spędzone w domu i w naszym przypadku odwołanie rezerwacji na majówkę sprawiły, że zatęskniłam za świeżym powietrzem i łonem natury. Potrzebowałam odpoczynku!

Inspirując się wspomnieniami z Oasis Park Jardin Botanico na Fuerteventurze, gdzie byliśmy 2 lata temu, pomyślałam o krótkim spacerze w królestwie  kaktusów! Zapraszam do relacji z naszego spaceru po kaktusiarni w pobliskiej Rumi.

Hodowla kaktusów to prywatne królestwo małżeństwa państwa Łucji i Andrzeja Hinzów, które dla tych kwiatów poświęciło całe swoje życie. W szklarniach na swej posesji (Rumia, ul. Partyzantów 2) mają tysiące okazów z całego świata i mnóstwo sadzonek, pieczołowicie pielęgnowanych przez cały rok – zimą ogrzewanych, latem nawadnianych.

IMG_5180 IMG_5196Gospodarze non stop ich doglądają i strzegą jak części swojego serca. To powoduje, że nie mają możliwości na żadne wyjazdy, jednak tam znaleźli swoje szczęście i sposób na życie. Choć szklarnie nie są najpiękniejszym miejscem, panuje w nich niesamowity klimat (i to nie za sprawą ciepła). Daję słowo, to inny świat. Tam czas wolniej płynie! Chwilę pochodziłam po szklarni i naprawdę naładowałam swoje akumulatory do dalszego działania. Piotruś spał w wózeczku, Kasia biegała alejkami. Podobał jej się ten „labirynt”.

IMG_5181

IMG_5171IMG_5184

IMG_5167Sadzonki i kaktusy stoją na dwóch wysokościach, w skrzyniach, kuwetach i doniczkach. Są zgrupowane.IMG_5191 IMG_5202

Podobno to największa hodowla kaktusów w  Polsce. W prywatnej rozmowie sama właścicielka skromnie mówi- „podobno”. Tymczasem te ich szklarnie to taki mały, niezwykły i wyjątkowy ogród botaniczny. W gospodarstwie jest możliwość kupna sadzonek, ale podziękowałam pięknie, bo jestem z tych osób, które wolą u kogoś popatrzeć na kwiaty doniczkowe niż samemu je mieć.

IMG_5176

Opowiadałam pani Łucji o kaktusach w ogrodzie botanicznym na Fuerteventurze. Nigdy ich nie widziała, ale myślę, że państwo Hinzowie to ludzie, którzy nie muszą wychodzić z domu, by przyszedł do nich cały świat poprzez licznych gości odwiedzających hodowlę.

Po wyjściu ze szklarni mogliśmy usiąść na drewnianych ławach i popatrzeć na nie ukrywajmy wielką atrakcję dla miejskich dzieci- kury silki. Jejku, jakie one są piękne. Nie jestem znawcą drobiu, ale przypuszczam, że takie kury widziałam pierwszy raz w życiu. Całe puchate…. Wydają się być mięciutkie jak kaczuszka;) no jak kurczaczek 😉

IMG_5218IMG_5224 IMG_5228

Piotruś się obudził i też z zaciekawieniem patrzył na kurki. Przypadły mu do gustu. Nigdy tak naprawdę kur nie widział.

IMG_5237

IMG_5244

Inne kadry z gospodarstwa kaktusowego:

IMG_5121 IMG_5274 IMG_5283

Na zakończenie naszej drobnej wycieczki poszliśmy na łąkę pełną mleczy. Zgłodnieliśmy!

IMG_5302 IMG_5313

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better