Ferie zimowe w Zakopanem. Co robić?

W tym roku już drugi raz na początku stycznia pojechaliśmy w Tatry, wybieracjąc rodzinne ferie zimowe w Zakopanem. . Jak zorganizowaliśmy nasz wyjazd, jak na bieżąco zmienialiśmy nasze plany?

Z racji na zajęcia Kasi w czwartek wieczorem na basenie, plan od dawna (chyba nawet od lipca czy września) był prosty i umówiony: w piątek, 6 stycznia po Mszy, ewentualnie w sobotę, jedziemy pod Warszawę odwiedzić naszych przyjaciół, a potem zjeżdżamy w dół do Kościeliska.

Niestety proza życia: potrójne zapalenie oskrzeli w rodzinie znajomych zmusiło nas do modyfikacji planów. Okazało się, że w pensjonacie, gdzie mieliśmy wykupiony pobyt (Willa Aniołówka, polecam!) nie było możliwości zarezerwowania wcześniej noclegów. Śnieg spadł, turystów najechało… (zostali z Sylwestra, pojechali na przedłużony weekend). Co robić?

„Ja to bym do Krakowa pojechał…”- mówi mój Ukochany, żyjąc pozytywnymi wspomnieniami z naszego krótkiego pobytu w Grodzie Kraka rok temu…

„e… Słońce, nie chcę do Krakowa, co my tam będziemy robić?” – w domyśle zapowiadają mróz tak -12 do -18 st w dzień, ja od dawna myślę o odwiedzeniu Wiosek Świata w Krakowie, co w takich warunkach pogodowych mija się z celem, podobnie jak spacer po Rynku czy Kazimierzu „Ja to bym pojechała do Wieliczki czy Wadowic” (nigdy nie byłam ani tu, ani tu).

Mąż podchwycił temat, znalazł bardzo tani nocleg w Krakowie i takim sposobem powstała trasa tak naprawdę pielgrzymkowa: Kraków (piątek), Wadowice, Lanckorona i Kalwaria Zebrzydowska (sobota), Łagiewniki (niedziela). Z racji siarczystych mrozów i dbania o to,  by  dzieci się nie rozchorowały Lanckorona wypadła z planu, ale i tak było dobrze. Obiecuję wkrótce więcej napisać o szlaku papieskim, bo to niezwykłe doświadczenie.

Postanowiliśmy z Trójmiasta wyjechać tak, by na Mszę pójść na Wawel. Padający śnieg, siarczysty mróz, długi weekend… dla pewności zmieniamy plany i dzień  zaczynamy od pierwszej Mszy w naszej parafii, wracamy do domu po psa i jedziemy… Warunki drogowe mimo ostrzeżeń rodziny są dobre, a malownicze widoki zapierają dech w piersiach. Takiej zimy nie widziałam kilka lat.

zima Pomorze 2017

Do stolicy Małopolski docieramy ok. 15.30. Przegrupowanie sił i środków (zostawiamy psa w hotelu) i w ten wielki mróz idziemy na Rynek na obiad. Tylko przechodzimy obok Wawelu, Smoka, Okna Papieskiego. Tyle.

Kraków szopka

W następne dni pielgrzymujemy, a w niedzielę w południe wyruszamy do Kościeliska. Zawsze jeździmy pod prąd i nigdy nie stoimy w korkach;) Zima robi wrażenie, śniegu jest dużo, nie to, co było rok temu (1 i 2).

IMG_5157

Zostawiamy psa i bagaże, wsiadamy do auta udając się na Mszę na Krzeptówki, a potem na obiadokolację. Jest silny mróz, w apartamencie zimno, więc dostawiony jest dodatkowy grzejnik, a i my zasypiamy pod dodatkowymi kocami.

Sanktuarium na Krzeptówkach

Sanktuarium na Krzeptówkach

Rano chcemy jechać na kulig. Ceny z Internetu astronomiczne, decydujemy się podjechać do Doliny Chochołowskiej i na miejscu wsiąść w jakieś sanie. Górali o 10 jeszcze nie ma, pan z parkingu jest doskonale poinformowany w stawkach. W obie strony tak z 250 zł. Szok. Skoro nie Chochołowska, to niech będzie ta Dolina Kościeliska. Stawka ta sama, ceny nie podlegają negocjacjom. No trudno, wyciągamy z bagażnika sanki dla Kasi, Piotruś w sankach nie gustuje, więc hop do nosidła i spacerujemy tak tylko trochę (-12 st) Doliną Chochołowską (i tak nam dzieci zmarzły), a potem na rozgrzewkę wybieramy termy chochołowskie. Dzieci miały obiecane termy i bardzo na nie czekały. Pływaliśmy długo- także z maluchami na powietrzu przy -14 st. Nikt się nie pochorował.

Krzyż w Dolinie ChochołowskiejKrzyż w Dolinie ChochołowskiejKrzyż w Dolinie Chochołowskiejatrakcje Doliny ChochołowskiejDolina Chochołowska zimąDolina Chochołowska zimąDolina Chochołowska zimąDolina Chochołowska zimąIMG_20170109_112154207Dolina Chochołowska zimąDolina Chochołowska zimąTermy ChochołowskieTermy Chochołowskie

Następnego dnia wjeżdżamy kolejką na Kasprowy Wierch, bajka. Podziwiamy cuda przyrody w każdym wymiarze.

Kasprowy Wierch zimątatry zimąKasprowy Wierch zimątatry zimątatry zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimąKasprowy Wierch zimątatry zimątatry zimą

Obiad jemy na Krupówkach, na deser serek z żurawiną i gorąca czekolada:) Posileni? To jedziemy na kulig z pochodniami. Nie po dolinach, a po wsi i lesie. Koszt - 50 zł os dorosła, 30 dziecko. Jest różnica w cenie? Jest. Może ciężko w to uwierzyć, ale wszyscy (oprócz mnie) są pierwszy raz na kuligu. Piotruś potem ciągle woła wio, wio, wio! Kulig kończy się imprezą z kiełbaskami, herbatą, góralską z kapelą, która oprócz piosenek z Podhala grała kolędy. Niektórym herbata góralska mocno zaszkodziła, więc raz jeszcze powiem- na cześć Krucjaty – hip hip, hurra!kulig Kościeliskokulig Kościeliskokulig Kościelisko

We środę mieliśmy w planach Rusinową Polanę, ale zaproponowałam zmianę na dzień szaleństw na śniegu. Wszyscy bawiliśmy się zjeżdżając na ślizgach i jabłuszkach, najpierw w pobliskim lesie, potem na szczycie Gubałówki. Super  widoczność na góry i Zakopane.górki na sanki Kościeliskogórki na sanki Kościeliskogórki na sanki Kościeliskosanki na Gubałówcesanki na Gubałówce
sanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na Gubałówcesanki na GubałówceIMG_6153IMG_6188

Dzień rodzinnych szaleństw na śniegu urządziliśmy też ostatniego dnia naszego pobytu. Zjeżdżanie z górki, tablanie się w śniegu, budowanie bazy… Zabrakło tylko bałwana No cóż – na pocieszenie, nasz nadmorski śnieg super się kleił, więc idziemy go ulepić.

IMG_6387 IMG_6388 IMG_6394 IMG_6396 IMG_6421 IMG_6439 IMG_6446 IMG_6452 IMG_6485

Nasze ferie zimowe w Zakopanem były bardzo udane.

A teraz kilka mniej miłych faktów. Pogoda jest (to dobrze), ale ludzi jest więcej niż rok temu (nie dobrze), przez co ceny są też wyższe i nie podlegają negocjacjom (to źle).

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better