Brzydka pogoda, dziecko w wózku i Zakopane. Jak połączyć?

Pierwszy raz w życiu miałam okazję zobaczyć góry zimą. Od lat o tym marzyłam, teraz nadarzyła się okazja.  Wyjazd był zaplanowany od dawna, miało być śnieżnie, bajecznie, jak ze snu. 20 cm białego puchu i słońce pięknie wszystko oświetlające.

No dobrze, takie były plany. Widząc prognozy pogody wiedziałam, że  bajecznie nie będzie. Okazało się, że na miejscu czeka nas proza życia. Temperatura około zera, padający deszcz, deszcz ze śniegiem i śnieg. Jak temperatura obniżała się, na chodnikach było ślisko. Czasem wręcz żywy lód. Marzenia o zwiedzaniu niektórych miejsc trzeba było odłożyć na później i zachować pokorę wobec swoich (a zwłaszcza dzieci) możliwości i wobec gór. Wszak i chodząc po dolinach można skutecznie się w taką pogodę połamać. Nasze plany zmieniały się więc dynamicznie. Odpadł np. pomysł by z samego rana pieszo iść na Mszę do kościoła Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówki (ok. 25 min), bo na chodnikach i drogach była legendarna szklanka (poszliśmy tam innego dnia). Nie zdecydowałam się sama iść z dziećmi do Doliny Chochołowskiej, bo poprzedniego dnia padał deszcz, w nocy śnieg, mogło być ślisko.

Ale – chcieliśmy ten czas wykorzystać możliwie najlepiej, cieszyć się nim, pokazywać dzieciom świat. Udało się. Byliśmy w Muzeach (w niedzielę wstęp wolny), na Gubałówce, w Dolinie Kościeliskiej, starym kościele i cmentarzu, w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Popijaliśmy pyszną kawę, zajadaliśmy się serkami do oporu, widzieliśmy Wielką Krokiew i daliśmy zarobić świątyni konsumpcji (Wystawa Figur Woskowych, dom do góry nogami). Przekonaliśmy się, że świat jest mały (spotkaliśmy sąsiadów mieszkających w bloku obok). Wracamy wypoczęci i zadowoleni. Chcę Wam przekazać kilka informacji, może ktoś z Was się zainspiruje przygotowując swój wyjazd.

Szlak (i nie tylko) architektury drewnianej

Stare drewniane domy, ostre spadziste dachy, podobna bryła, kształt, rzeźbienia… Piękne. Uwielbiam chodzić po mieście i podziwiać jego zakamarki. Drewniany kościół i cmentarz pokazywałam Wam tu.

Tradycja to podstawa

Chodzą mi w tej chwili po głowie fragmenty „Skrzypka na dachu” i jego śpiew: tradycja, tradycja!

Górale dbają o kultywowanie zwyczajów, obyczajów, kultury. W kościele widziałam wielu z nich w tradycyjnych strojach. Więcej można się dowiedzieć odwiedzając muzea. Godziny otwarcia są mało przystępne, ale np. w niedzielę wstęp jest wolny. A kiedy poznamy już stroje, meble, naczynia, narzędzia, piece, można zobaczyć roślinność i zwierzynę Podhala.IMG_6460 IMG_646520160110_142736

Tu ważna uwaga dla wózkowiczów. Muzeum Willa Koliba. Wózek przez drzwi wejściowe nie przejdzie. Trzeba go zostawić pod wejściem (nikt nie pilnuje) lub zostawić na ganku (zdjąć jedno koło i przepychać, na ganku też go nikt nie pilnuje, ale przynajmniej śnieg na niego nie pada). Po Muzeum wózkiem jeździć nie wolno (zabytkowe podłogi, dorośli też dostają ochraniacze na buty). Jako, że Piotruś spał i dobrze nam z tym było zdejmujemy koło, wpychamy wózek na ganek i sztafetowo z Latoroślowym Tatą zwiedzamy Muzeum.IMG_6377 IMG_6392 IMG_6396 IMG_6397 IMG_6409 IMG_6429

W Muzeum Kornela Makuszyńskiego historia podobna – muzeum znajduje się w jego mieszkaniu na pierwszym piętrze. Wózek trzeba wnieść po wąskiej klatce, następnie zostawić przed wejściem, bo korytarzyk w środku jest mały, a i tak już stoi tam biurko obsługi muzeum.20160113_120845

Krupówki i Gubałówka

Centrum, centrum i jeszcze raz centrum. W zasadzie to po pierwsze punkt obowiązkowy każdej wizyty w Zakopanem, po drugie wielkie centrum targowo –zakupowe. Sieciówki odzieżowe, ogromna ilość sklepów z odzieżą turystyczno – sportową, buty górskie. Niezliczona ilość straganów z ładnymi drobiazgami z akcentem podhalańskim. Niestety jest też trochę kiczu i tandety. Dla fanów oscypków- obowiązkowe miejsce zaopatrzenia. Zniknęły na szczęście owczarki podhalańskie sprzedawane z kartonów przy mostku.

Gubałówka to chyba najlepszy punkt widokowy na Zakopane i Tatry. Piękna panorama jest zarówno za dnia, jak i pod wieczór. Załapaliśmy się i na jedno i na drugie. Kolejka jest łatwo dostępna dla rodzin z wózkami. Wjeżdża/zjeżdża dosłownie chwilę, dla Kasi to była wielka atrakcja.IMG_6568 IMG_6587 IMG_6589  IMG_6632 IMG_6638 IMG_6674

Z Krupówek dość blisko jest skocznia narciarska. Wielką Krokiew warto zwiedzić z każdym małym kibicem. To też propozycja dla spacerowiczów podobnych do nas.

Dolina Kościeliska

Polecam całym sercem dla wózkowiczów. Idźcie śmiało. Trasa jest łatwa, gładka. Przyjemnie się spaceruje. Myśmy całej Doliny nie zwiedzili, bo Kasia była zmęczona po wczorajszym intensywnym dniu, a wózek miał przebitą jedną oponę (całe szczęście przednią, więc nacisk kładliśmy na tył) i „roboczo” dopompowaliśmy koło u panów z bryczek konnych. Z tego też powodu aż do schroniska nie dotarliśmy. Mie szkodzi. Chodziliśmy powoli, ciesząc się każdą chwilą.IMG_6790 IMG_6807  IMG_6863  IMG_6873  IMG_6892 IMG_6903 IMG_6924 IMG_6937 IMG_6956 IMG_6988 IMG_7024

Sanktuarium na Krzeptówkach

Miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Nie będę pisała, że czuć atmosferę sacrum, bo czuć. Kościół jest piękny. Drewniane góralskie rzeźbienia, Matka Boża Fatimska czuwająca nad ołtarzem… Wotum górali za ocalenie papieża Jana Pawła II podczas zamachu na Placu Św. Piotra. Z Sanktuarium jest widok na Giewont. Czuć bliskość św. Jana Pawła II.IMG_7405

Świątynia komercji

W Zakopanem jak w każdym kurorcie nie brakuje miejsc do wyciągania pieniędzy z turystów. Kultura masowa, tandeta, kicz… Gdyby Was pogoda zmusiła do tego by nie wychodzić na trasę lub gdybyście lubili takie miejsca, to sprawdziłam dla Was Krzywy Domek i Wystawę Figur Woskowych.

W domku rzeczywiście mózg wariuje. Byłam w takim miejscu pierwszy raz, choć pod bokiem mam Szymbark (wiecznie kolejki) i Władysławowo. W domku w Zakopanem (ul. 3 maja) brakowało mi np. regału i dywanów, by jeszcze lepiej poczuć klimat domu do góry nogami. Jak dla mnie – domek nie jest atrakcją do polecenia. Bilety bodajże 7 zł ulowy, 9 normalny.IMG_7173 IMG_7196 IMG_7197

Figury woskowe to po części sławy tego świata (jest Merlin Monrow, The Beatles), postacie z bajek (Jack Sparow, Sherk), osobliwości tego świata (Stalin, Hitler, Putin – jakby innych nie było) i wielcy ludzie Einstein, Picasso. Jest też galeria dewiacji organizmu. W centralnym miejscu są: człowiek z rogiem nosorożca, człowiek, który miał na rękach i nogach tylko po dwa palce, babka po 22 operacjach  plastycznych piersi, człowiek o dwóch głowach, dwóch twarzach, bliźniacy syjamscy… Aż za dużo tych wynaturzeń ludzkich. Jako, że nigdy nie byłam w Londynie w Muzeum Figur Woskowych nie mam porównania. Na Krupówkach to jeden niewielki lokal, wstęp 15 zł (za polubienie na FB można zejść do 12 zł). Mnie wystawa i domek rozczarowały, więc nie polecam.IMG_7332IMG_7314

System komunikacji

Do Zakopanego zdecydowaliśmy się jechać nocnym pociągiem w wagonie sypialnym. Było wygodnie i dla nas i dla dzieci. Po Zakopanem i okolicznych miejscach z łatwością poruszaliśmy się busikami. Jeżdżą dość często. Z Wózkiem spokojnie można wejść do busika. Należy go tylko złożyć. Wszystko zależy od kierowcy – niektórzy wózek chowają do bagażnika, inni każą ładować do środka.

Minusy bycia poza sezonem

Szczerze mówiąc – nie wszystkie atrakcje są czynne, niektóre remontowane, inne mają skrócone godziny otwarcia, inne (np. Muzeum Misiów Pluszowych– atrakcja dla maluchów) podobno zlikwidowano choć na stronie internetowej żadnej wzmianki o tym nie ma, czasem godziny otwarcia są płynne (czynne jak jestem).

 

  • http://kamatocy.blogspot.com/ Kamatocy

    Ciesze się,że są tacy mądrzy dorośli i rodzice :) Jak wielu pozornie dorosłych poszło w góry w tą niestabilną pogodę i zrobiło sobie krzywdę, ilu zginęło na własne życzenie ? Na samą myśl ciary przechodzą. Zakopane to piękne miasto, wiele atrakcji. Dolinę Kościeliska chciałabym zobaczyć na własne oczy,bo w wakacje się nam nie udało. Twoje zdjęcia powodują,że pragnę już teraz wsiąść do pociągu i ruszyć tym szlakiem :) I tak jak pokazujesz, nawet w deszczowe, zimowe dni jeśli tylko się chce z dziećmi można zwiedzić wiele ciekawych miejsc :))

    • Joanna Gliniecka

      Ja uważam, że góry są dla ludzi, tylko trzeba mieć wobec nich pokorę i nie pchać się tam, gdzie danego dnia jest zagrożenie (ile w tym roku słyszymy o akcjach TOPRu), Trzeba wszystko dostosować do warunków i swoich możliwości. W naszym przypadku nalezy też pamiętać o dzieciach. Kasia wiele wytrzyma, ale np 8 km w jedną stronę do Morskiego Oka zimą uważam za poza naszym zasięgiem.
      Z innych tras spokojnie można wcześniej kupić bilet na Kasprowy (71 normalny, 53 ulgowy – jeśli dobrze pamiętam). Pytanie o widoczność na górze, szkoda wydać taką kasę i pić herbatkę w schronisku, bo nic nie będzie widać.
      Na pewno różne ścieżki pod Reglami, mi chodziła po głowie Dolina Chochołowska,nie wiem jednak, czy jeździ tam przez pierwszy etap ciuchcia (byliśmy przed wszystkimi feriami, akurat w martwym puncie sezonowym). Chodzi mi po głowie wyjazd do Doliny Chochołowskiej by zobaczyć krokusy (kwiecień/maj). Może kiedyś :) A jeśli w przyszłym roku też do Zakopanego zimą pojedziemy, nastawiam się na kulig z pochodniami w Dolinie Chochołowskiej (niech tylko będzie więcej sniegu, koszt 60 zł normalny/45 ulg/osoba, w cenie odbiór i dowóz pod drzwi kwatery, ognisko, napoje)

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    Sanktuarium na Krzeptówkach jest nam bardzo bliskie. Obowiązkowy punkt każdej wizyty. Podobnie, jak cmentarzyk. Muzea często są w zabytkowych budynkach, więc nie mają udogodnień dla wózków. Ale mądrzy rodzice i z tym sobie poradzą.

    • Joanna Gliniecka

      Dokładnie – zabytkowe budynki mają swoje prawa. Jednak czasem warto zaznaczyć dla tych, co będą po nas, jakie w danym miejscu są warunki i ktoś następny bedzie przygotowany na warunki, które zastanie i samodzielnie oceni np, czy w czasie drzemki dziecka wejście do konkretnej budowli to zły/dobry pomysł. Osobiście uważam, że możnaby pozwolić na otwarcie drugiego skrzydła drzwi jak ktoś wchodzi z wózkiem (a potem zamknięcie). Zdejmowanie koła niewiele pomaga przy przejściu przez futrynę. Trzeba się mocno gimnastykować.
      Nie mogę sobie przypomnieć, czy 100 lat temu (jak byłam na obozie wedrownym) na Krzeptówkach byłam… Miejsce uważam za absolutnie wyjątkowe (podobnie np. jak Gietrzwałd). Szkoda, że nie mogliśmy zejść na dół do ołtarza na podwórku – było tak ślisko, że po chodniku możnaby smiało zjeżdżać, pytanie tylko jak wejść ponownie na górę? (przed kosciołem i wokół chodniki były bardzo zadbane).

      • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

        To wszystko dobra wola obsługi. Na szczęście w wielu muzeach to się zmienia i osoby pierwszego kontaktu stają na wysokości zadania i wychodzą na przeciw gościom muzealnym i ich potrzebom.
        Może następnym razem uda Wam się dotrzeć do ołtarza. Miałam to szczęście, że brałam udział w Mszy przy tym ołtarzu podczas wizyty Ojca Świętego. Tym chętniej wracam na Krzeptówki.
        Pozdrawiam

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Piękne zdjęcia ! Aż mi się zatęskniło za Zakopanem, bo byłam tam ostatnio chyba z pięć lat temu…O niektórych z wymienionych w poście atrakcji nie wiedziałam – będę miała na uwadze podczas kolejnych wycieczek :)

    • Joanna Gliniecka

      Dziękuję, staram się swój warsztat fotograficzny doskonalić.
      Zakopane ma to do siebie, że to kurort. Głowkują cały czas, co tu nowego dla turysty stworzyć i jak wyciągnąć kasę 😉
      Co do lata jednak, to osobiście wybieram mniej zatłoczone górskie miejscowości. Murzasichle, Gliczarów, Czarną Górę. Jest ciszej i spokojniej.
      Teraz byliśmy między sezonem noworocznym a feryjnym. Też było sporo ludzi, ale jeszcze bez tłumów.

  • Sylwiag

    Uwielbiam Zakopane, zwłaszcza zimą, choć faktycznie można trafić na kiepską pogodę, ale nam pierwsza wycieczka z naszym szkrabem do Zakopca sie udała, zwiedzilismy sporo, podstawa to wozek na pompowanych duzych kolach, nasz takie ma z dobra amortyzacja i hamulcem, jeszcze mąż wyhaczyl specjalne nakladki na koła do wózka, takze nasz essence wyposażony w takie cudo dotarł niemal wszędzie.

    • Joanna Gliniecka

      Nasz Jedo Fyn sprawdzał się znakomicie. Nawet dawał radę z przebitą oponą, którą po powrocie z Doliny Kościeliskiej sklejałam u mechanika, by już do Zakopanego po kleje i łatki nie zjeżdżać.
      W tym roku spróbuję opcję zwiedzania z sankami, bo też się wybieramy. Dzieci chcą też pojeździć na jabłuszkach. Śnieg teraz jest, mam nadzieję, że też będzie jak tam będziemy

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better