Tradiclaramontana, czyli Jasna Góra przed Adwentem

To niesamowite, ale u kresu Roku Miłosierdzia, w czas święta Chrystusa Króla i Jego Intronizacji na Króla Polski, u progu Adwentu, pojechaliśmy na pielgrzymkę Tradiclaramontana na Jasną Górę. Powierzaliśmy w ciszy u Tronu Matki wiele spraw noszonych w naszych sercach.

Tak, cisza i spokój na Jasnej Górze to pojęcie w sezonie letnim naprawdę abstrakcyjne. Wiem, co mówię, bo już raz w tym roku w Częstochowie byliśmy (wracając z Tradicampu). Wtedy „zderzyliśmy się” z ogromną (około 100 tys. osób) pielgrzymką Rodziny Radia Maryja (plus inne pielgrzymki zorganizowane oraz rzesze indywidualnych wiernych), ale mieliśmy świadomość, że może tak być. Była to jednak pierwsza okazja w naszym małżeństwie, by pomodlić się razem na Jasnej Górze, więc nie patrząc na przeciwności – pojechaliśmy.  Tłum niesamowity. Człowiek na człowieku. Szansa na skupienie ograniczona i ciągłe strzeżenie dzieci, by nie stracić ich z oczu. W Kaplicy nawet jak staniesz przed Obrazem, to za chwilę ustępujesz wiernym idącym na następną Mszę. Skarbiec zamknięty (bo Msza na Wałach), inne obiekty muzealne zatłoczone, architektury nawet nie dostrzeżesz, bo ktoś ci zasłania.  Tłoku nie było jedynie na wieży (oczywiście, że musiałyśmy na nią wejść, mówiłam Wam, że Kasia kocha wieże).

pielgrzymka Radia Maryja na Jasną GóręDroga Krzyżowa Jasna Górapielgrzymka Radia Maryja na Jasną Górę

Wiedziałam więc (i to sobie obiecaliśmy), że kiedyś  musimy przyjechać gdy na Jasnej Górze czas płynie wolniej, czyli jesienią lub zimą.

Okazja przyszła szybciej niż myśleliśmy. Latoroślowy Tata, miłośnik Liturgii Trydenckiej zaproponował nam, byśmy w listopadzie pojechali na Tradiclaramontanę – Ogólnopolską Pielgrzymkę Wiernych Tradycji Łacińskiej na Jasną Górę. Pojechaliśmy.

tradiclaramontanatradiclaramontana

Kasia Obraz doskonale pamiętała i podczas Mszy św. prosiła kilka razy, by zobaczyć Go. Wcześniej na  Odsłonięciu pozwoliłam jej stać- bardzo chciała to widzieć, a jest jeszcze malutka, ba, ona Jasną  Górę doskonale pamięta z telewizji. Pamięta, jak oglądała ze mną u babci transmisję podczas tegorocznej pielgrzymki papieskiej do Polski. Idąc do Kaplicy pytała mnie, czy będzie papież. Nie, Kochanie, papieża dzisiaj to na 100% tu nie będzie. Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem pielgrzymki poszliśmy odwiedzić Skarbiec. Kto nie był, ten musi przy najbliższej sprzyjającej okoliczności to nadrobić. Przepiękne naczynia liturgiczne i szaty, wota... Prawdziwe perełki, jak choćby welon komunijny św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

tradiclaramontana

Na Eucharystii Piotruś trochę  szalał, więc ochranialiśmy tyły. Maluchy były zafascynowane świeczkami intencyjnymi, także obowiązkowo musieliśmy taką zapalić, po wcześniejszej modlitwie. To po prostu było dla nich nowością. Nie ukrywam, że atrakcją była też dla dzieci Droga Krzyżowa na Wałach Jasnogórskich, właśnie dlatego, że w ciemności - ze świecami. Dostali swoje lampiony ze świeczkami z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, pełen zachwyt. Piotruś nawet się domagał zapalenia świeczki, gdy już trzeba było ją zgasić. Jak niewiele dzieciom potrzeba do szczęścia. Dzieci ogarnięte, to mogliśmy się skupić na treści rozważań odwołujących się do spraw tradycyjnych chrześcijańskich wartości.

Droga Krzyżowa Jasna GóraDroga Krzyżowa Jasna GóraDroga Krzyżowa Jasna GóraDroga Krzyżowa Jasna Góra

Jako że zmęczenie wzięło górę, w trosce o odpoczynek dzieci, po Drodze Krzyżowej wróciliśmy na Jasną Górę dopiero na Apel. Nasz pierwszy rodzinny Apel. Co prawda synek go przespał w wózku, ale był 😉

Tak, dzień był bardzo intensywny. Wiedząc, że w sobotę chcemy iść na główną  Mszę, postanowiliśmy nie forsować dzieci zbyt mocno i zaczęliśmy dopiero od pielgrzymkowego Różańca. Zajechaliśmy na Jasną Górę, jeszcze dla rozgrzewki herbatka i kawka w Claramontanie i poszliśmy do Bazyliki. Akurat w wielu miejscach kościoła trwały przy bocznych ołtarzach Msze ciche.

tradiclaramontana

tradiclaramontanatradiclaramontanatradiclaramontana

Po ich zakończeniu był Różaniec a następnie Msza – piękna i uroczysta. A że akurat tego samego dnia była Intronizacja Chrystusa na Króla Polski w Łagiewnikach, to i na Jasnej Górze, w duchowej stolicy Polski, odczytano Akt Intronizacji. Eucharystia zakończyła się odśpiewaniem Te Deum. Mszę odprawiał ks. Paweł Gwóźdź, z którym byliśmy na Tradicampie. Kasia go poznała i ucieszyła się z jego widoku.

tradiclaramontana

Trochę odpoczynku przy kawie i kremówce i znów poszliśmy na Jasną Górę, tym razem na konferencję ks. Pawła. Mówił o poważnych rozmowach z proboszczami, jak dyskutować o wprowadzaniu Mszy w rycie tradycyjnym w parafiach. Przypomina mi się zapowiedź książki ks. Jacka Sochy z wyd. Bernardinum o nawracaniu proboszcza (i całej parafii) pod tytułem „Nawracanie proboszcza. Od nawrócenia proboszcza do nawrócenia pastoralnego parafii”. Jestem jej ogromnie ciekawa i ta konferencja mocno mi się z nią wiązała (nie wiem, czy słusznie).

tradiclaramontanatradiclaramontana

Na koniec Kasię i mnie spotkała wielka łaska. Poszliśmy na spotkanie modlitewne (modlitwę zawierzenia Wiernych Tradycji Łacińskiej) do Kaplicy. Kasia chciała podejść do Obrazu. No to chodź. Stoimy pod kratą i wtedy akurat zaproponowano nam wejście pod sam Ołtarz. Niesamowita chwila, zupełnie zaskakująca! Taka bliskość Tronu Maryi!

tradiclaramontana

A potem, kiedy po pielgrzymce siedzieliśmy w restauracji Benedykt czekając na obiad, Kasia mi mówi tak ad hoc, że ona pamięta muzykę „Chrystus wodzem”. Zapamiętała! Nauczyła się tak pięknej pieśni, której na Tradiclaramontanie (pewnie z przyczyny bliskości  święta Chrystusa Króla) było wiele. Nota bene – Benedykt zachwycił nas latem wielkością porcji i smakiem. Tym razem kupiliśmy groupon i… dostaliśmy mikro porcje, więc grouponów w Benedykcie nie polecam.

Tradiclaramontana to także czas na rozmowy z innymi, podtrzymywanie starych i tworzenie nowych znajomości. Pozdrawiamy więc nowopoznane panie z Warszawy, znajomych z Tradicampu, z którymi jedliśmy obiad, tych, z którymi byliśmy na herbacie i tych, z którymi rozmawialiśmy jeszcze w hotelu do późnych godzin wieczornych.

W niedzielę rano jeszcze ostatni raz pojechaliśmy na Mszę do Kaplicy w języku łacińskim, tuż przed wyjściem widzieliśmy jeszcze, że w podziemiach kapłan odprawia Mszę Trydencką (nieujętą w rozkładzie Mszy Jasnogórskich) i ruszyliśmy w drogę do domu. Obiad jedliśmy już u siebie.

Ps. po relacje audio z homilii odsyłam na stronę Biura Prasowego Jasnej Góry (tu).

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better