Święci i święte dzieci nie tylko dla dzieci

Niedawno poruszaliśmy temat Wczesnej Komunii Świętej (tu i tu). Wspomniałam, że przykład Piotrusia, którego przywołuje abp Schneider, to nie wyjątek. Istnieją dzieci o wyjątkowej świadomości eucharystycznej i miłości do Boga. Oto przykłady. Zapraszam dzieci i dorosłych.

„Kiedy święci byli mali” to zbiór opowiadań dla troszkę starszych dzieci, czyli tych, które nie wymagają wielu ilustracji i krótkich tekstów. Jeśli Wasze małe dzieci tego nie wymagają, książka będzie dobra bez ograniczeń wiekowych. Kiedyś istniała tradycja czytania żywotów świętych i ta lektura może być małym powrotem do tej tradycji.

W książce jest kilka opowiadań przedstawiających pojedynczą, wybraną historię z życia wielkich osobowości Kościoła.

Moją uwagę zwróciła myśl o św. Katarzynie Labure, jako, ze jest ona patronką mojej Kasi. Na chrzest dostała od nas medalik i książkę z jej życiorysem, ale tu myśl jest dostosowana niemal do jej wieku. Nie ma wspomnienia o jej Wielkim dziele – medaliku, za to jest przywołana historia jej dzieciństwa. Chcę któregoś wieczoru jej ją przeczytać.

Przedstawieni w książce święci żyli w odległych dla naszych dzieci czasach. Są wiec rzeczy, które trzeba będzie dziecku tłumaczyć. Ot choćby taką kwestię jak praca rodziców Rajmunda Kolbego (przyszłego św. Maksymiliana) przez cały dzień w fabryce, konieczność opiekowania się przez niego domem, młodszym rodzeństwem i brak środków na szkołę (kształciło się tylko jedno dziecko), albo opowiadanie w rodzinie Ledóchowskich o protoplaście rodu, albo wyjazd do szkoły bł. Stanisława Papczyńskiego, który mając trudności z nauką, został przez ojca zabrany do domu, wszak do pomocy w gospodarstwie nauka czytania i pisania nie była konieczna.

No właśnie. Zatrzymajmy się w tym momencie przy bł. Stanisławie, bo w niedzielę jego kanonizacja. Skoro zbliża się Jego wielki dzień, to zdecydowałam, że wszystkie ilustracje, które zaprezentuję Wam z tej książki, będą dotyczyły (wkrótce) św. Stanisława. święty stanisław pepczyńskiświęty stanisław pepczyńskiświęty stanisław pepczyński

Książka „Kiedy święci byli mali” to jedna z nielicznych, która wspomina tego przyszłego świętego dla dzieci, podoba mi się w niej też przedstawienie św. Mikołaja. Zwykle prezentowany jest jako biskup (lub jako baśniowy Santa Claus). Tu jest dzieckiem. Mały Mikołaj gubi sakiewkę z pieniędzmi przed targiem, bardzo chce mu się pić, ale nie ma za co kupić. Sprzedawca pomarańczy częstuje go owocem i wypowiada słowa, które potem staną się jakby mottem św. Mikołaja – „dawać jest przyjemniej niż brać”. Kiedyś więc kupuje biednej dziewczynce lalkę, by mogła się nią bawić i tulić do snu. Jakim skarbem była ta lalka – po  części mogę się domyślać, bo dziadek mi opowiadał o ich zabawkach, gdy ich nie było lub były drogie (a społeczeństwo powojenne biedne).

Ciekawa jest historia Ledóchowskich. Co za rodzina! Ilu tam ludzi Kościoła! Pięknie ukazane jest życie Ewangelią. Matka niczego bardziej nie pragnie jak tego, by jej dzieci po śmierci były w niebie. Daje też świadectwo swoją postawą.  Daje też świadectwo swoją postawą; hrabianka opatruje zranioną nogę pomocnika ogrodowego. Różnica stanów. Tłumaczy mu więc, że skoro Chrystus umywał nogi apostołom, to ona może opatrzyć nogi służbie. Proste.

Druga książeczka z tej samej serii "Małe psoty wielkich świętych" opisuje losy bohaterów z minionych czasów. Jest św. Antoni, który odnajduje zagubionego chłopca, jest św. Jan Maria Vianney, który potajemnie (w okresie ateizacji Francji po Rewolucji Francuskiej) był przygotowywany do Komunii (wspaniałe świadectwo), a nawet święci Cyryl i Metody (które dziecko wie, kim byli?). Historyjki trzymają w napięciu, można kibicować szczęśliwemu rozwiązaniu (np. gdy św. Franciszek ratuje psa) i niewątpliwie uczą. Są bardzo ciekawe i przybliżają świętych, których być może dzieci znają tylko z obrazka. Piękne są te historie, serdecznie polecam by poczytać z kilkulatkami lub podsunąć już czytającym dzieciom. małe psoty wielkich świętychmałe psoty wielkich świętych

A jeśli chcecie poczytać książkę o podobnym temacie, ale dla dorosłych, warto sięgnąć po „Dzieci Pana Boga” i przekonać się, że już kilkuletnie maluchy i nastolatki mają ogromną świadomość chrześcijańską, oddają życie dla Boga  i  za Boga. Jest kilka przykładów tych świętych, którzy przyjmowali jako małe dzieci wczesną Komunię Świętą, o której niedawno wspominałam (tutaj). Czytając historię patronki dzieci pierwszokomunijnych bł. Imeldy Lambertini okazuje się, że z miłości do Eucharystii i tęsknoty do Ciała Pańskiego można umrzeć. Krótkie historie, napisane na podstawie materiałów zgromadzonych w Internecie będą dobrą lekturą na niedzielę. Ja czytałam już 2 razy i będę wracać do m.in. św. Dominika Savio.

"Kiedy święci byli mali", "Małe psoty wielkich świętych" - Mariola Maassen-Zajączkowska - Wydawnictwo Promic

 

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    Cieszę się, że mogłam zajrzeć do środka tych książeczek. Od jakiegoś czasu przymierzałam się do nich. Teraz wiem, że trafią na naszą półkę. Dziękuję. Miłego odpoczynku

  • radosawwalczuk

    Kiedyś przeczytałem, że największą krzywdę świętym zrobili hagiografowie, którzy unikali pisania o “grzeszkach”.
    “Drodzy przyjaciele, obraz świętych często jest zniekształcony i ma formę karykatury, jakby święty był osobą daleką od rzeczywistości, naiwną i pozbawioną radości. Nierzadko sądzi się, że świętym jest tylko ten, kto zdobywa się na czyny ascetyczne i moralne na najwyższym poziomie, i dlatego z pewnością można go czcić, ale w żadnym wypadku nie da się go naśladować we własnym życiu. Jakże mylący i zniechęcający jest taki pogląd! Nie ma ani jednego świętego, poza Maryją Panną, który nie popełnił także grzechu i nie upadł” BXVI
    Jeśli te książeczki są również “ocenzurowane”, to nie będę ich czytał swoim dzieciom.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better