Social media start. Czy tylko dla początkujących?

Pisząc bloga, oprócz czytania książek, które Wam polecam, czytam też takie, które mnie dokształcają. Bywają takie pozycje, przy których od razu powinien być napis „musisz to mieć”. Czy dotyczy to najnowszej książki Tomka Tomczyka?

Książka ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne.

  1. Język prosty, przejrzysty, przyjemny.

Książkę czyta się naprawdę dobrze. Z ołówkiem między stronami nadaje się do torebki i lektury w komunikacji publicznej i czytania w poczekalni. Sprawdziłam 😉

social media start

Nadaję jej kategorię przyjemnego czytadła. Taka story telling. Wszystko jest jasno i prosto wyjaśnione. Stosowane są proste wyjaśnienia, np. blog to dom. Jeśli chcesz przetrwać, buduj sieć chatek, a zaniedbanie jednej będzie miało wpływ na całość. Widzicie analogię do social mediów?

  1. Motywacja

Nie ukrywajmy, jest kilka dosadnych słów, zdań, fraz, myśli, które działają motywacyjnie i mogłabym nawet powiedzieć, że „Social media start” jest poradnikiem motywacyjnym dla osób, które działają w Internecie czy sprzedażowo, czy hobbystycznie.

No choćby: nigdy nie wiadomo, który kanał social mediów się niesamowicie rozwinie, dlatego warto iść krok przed modą i w momencie powstania tego szału, mieć dane medium dobrze poznane. Do tego przykazanie, by pisać często i regularnie. I mieć plan.

Na dokładkę sporo informacji o tym, jak blog powinien wyglądać. I przypomnienie: jeśli coś jest do poprawy, popraw to!

IMG_0917

  1. Wiedza

Nie jest to  książka, którą każdy influencer musi przeczytać, ale jest przydatna. W moim obecnym etapie blogowania za odkrycie uważam myśl o drugim koncie bankowym, gdzie będą trzymane „drobniaki” na reklamy na Facebooku itp. Chodzi o to, by w przypadku niepowodzenia, system się zablokował z powodu braku środków, a nie ściągał nadmiernej kasy z konta rodzinnego.

Ponadto miło czytać książki, które przekazują wiedzę, a nie są literaturą naukową 😉 Kto chciałby się przekonać, że wiedzę można przekazać w sposób humorystyczny, ten powinien tą książkę przeczytać

  1. Usystematyzowanie wiedzy.

Social media start to podobno poradnik motywujący dla początkujących blogerów. Myślę, że i Ci zaawansowani przeczytają książkę po to, by nie tylko sprawdzić, co Kominek vel Jason napisał. Ja zrobiłam kilka stron notatek w swoim magicznym zeszyciku, który widzieliście ostatnio tuIMG_0911

Jakie są minusy „Social media start?”

  1. Wydanie książkowe- wydaje mi się miękkie i mało wytrzymałe. Przy dużej eksploatacji (książka na wynos) boję się, że łatwo będzie się zginała czy przełamie jej się grzbiet (nie mam obaw o wypadanie kartek, akurat sposób klejenia jest ok). Poza tym jest jeszcze wersja mobilna.
  2. Obrazki przy analizie seo. No cóż- są za małe, nic na nich nie mogłam rozczytać. Chcąc te SEO dobrze ustawić, trzeba wszystko robić na bieżąco podpiętym pod książkę i komputer. social media start

A może ja  tylko wolę większy druk?

Moje postanowienia  związane z lekturą tej książki– może Wy mi trochę pomożecie?

  1. Mam już Instagrama (zapraszam). Pomyślę teraz o Google plus i Twitterze (założyłam konto na Twitterze, zapraszam tu). Macie pomysł na jakieś dobre wtyczki do WordPressa? Zwłaszcza do Facebooka, bo po ostatnich zawirowaniach na Facebooku (mimo aktualizacji) przestała działać.
  2. Pomyślę o osobnym koncie w banku dla bloga
  3. Sprawdzę tę swoją seo wtyczkę

Podsumowując, książka przydatna- tak, niezbędna –nie. Zapewniam jednak, że każdy tam znajdzie coś dla siebie. Wiem też, że jeśli ją przeczytasz i nie będzie ci już potrzebna, nie będzie problemów z jej dalszą odsprzedażą.

Ps. I pół żartem pół serio lektura książki (przez przywołanie fachu szewca) przypomniała mi o konieczności oddania butów do naprawy. Więc „Social media start” to nie tylko kwestia przestrzeni wirtualnej, ale i realnej  😉

  • http://www.operacjadom.pl/ Emilka S

    Na mnie wciąż czeka odbiór, a teraz po lekturze wpisu jeszcze bardziej mi się dłuży :)

  • http://chicamala.pl/ Chica Mala

    Eh… zaczynam jednak przekonywać się do zakupu, ale wciąż uparcie czekam na samego ebooka. Z tym, że skoro mówisz, że obrazki są małe, to w ebooku raczej lepiej nie będzie i zaczynam mieć dylemat :-(
    Kurczaki!!! 😉

    Co do społecznościówek – ja mam FBx2 (w sensie prywatny i fp), TT, Insta, G+x2, Snapchat, Periscope, Vine, ale trochę brakuje mi motywacji, pomysłu i czasu, żeby w każdym coś robić. Na razie chyba najaktywniejsza jestem na fb, tt i insta. G+ służy mi na razie tylko do wrzucania tekstów. Snapchat odpoczywa od wielu miesięcy, a na Periscope i Vine jeszcze nie mam pomysłu.

    • Joanna Gliniecka

      Zastrzeżenia do obrazków mam tylko w rozdziale seo.

      • http://chicamala.pl/ Chica Mala

        No jak dla mnie to akurat bardzo ważny rozdział jest 😀

  • http://www.daywithcoffee.com.pl Ewa | Day with Coffee

    Zachęciłaś mnie, zwłaszcza, że jedną książkę tego autora już czytałam i byłam bardzo zadowolona. I jest tak jak mówisz – nie ma problemu z ich sprzedażą, co śmiało można zrobić po przeczytaniu. Dzięki za tę recenzję 😉

    • Joanna Gliniecka

      Proszę.
      PS. U nas copywritingu w bibliotece nie ma… więc raczej kupię, bo też mnie zachęciłaś.;)

  • http://www.czymzajacmalucha.pl/ Mamiczka_Malucha

    Widzę, że też lubisz podkreślać w książkach :) Ja najczęściej używam zakreślaczy i dodatkowo również notuję różne rzeczy w zeszycie :)

    • Joanna Gliniecka

      Podkreślałam w komunikacji i poczekalni. Potem sobie przerobił na notatki. Nie podkreślam mazakami w książkach, za to wszyszki notatki mam z kolorowymi zakresleniami.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better