Karnawałowa klasyka

Rozpoczęliśmy karnawał spotkaniem z przyjaciółmi. Goście? Dobra, trzeba zrobić ciasto, będą za 3 godziny. Tylko jakie? Wzięłam swój przepiśnik i zaraz na początku rozdziału “ciasta” miałam wpisany przepis na faworki. Super pomysł, robię!

Jako, że faworki wyszły pierwszorzędnie, grzechem byłoby nie podzielić się przepisem. Oto i on:

3 szklanki mąki pszennej

pół szklanki cukru pudru

6 żółtek

gęsta śmietana (małe opakowanie)

2 łyżki rozpuszczonego i wystudzonego masła

2 łyżki octu/spirytusu/wódki (do wyboru)

cukier puder i cukier waniliowy do posypania

tłuszcz do smażenia (dużo)

Żółtka utrzeć do białości z cukrem pudrem,  dodać śmietanę. Mieszając dodać przestudzone masło. Wlać spirytus, dodać przesianą mąkę. Zagnieść ciasto. Rozbijać je wałkiem 10 minut, Rozwałkować, uformować faworki i smażyć na głębokim tłuszczu. Wyjąć i przełożyć na ręcznik papierowy do odsączenia tłuszczu. Po ostygnięciu posypać cukrem pudrem wymieszanym z cukrem waniliowym.

faworki

  • http://tygrysmamatuitatatu.blogspot.com/ tygrysimy

    Pychota. Moja Mama robiła kiedyś róże karnawałowe. Korci mnie, żeby zrobić je samej.

Close
Please support the site
By clicking any of these buttons you help our site to get better